78. rocznica Powstania Warszawskiego. Sanitariuszka "Wanda"
Powstanie w Warszawie było jednym z elementów wielkiego planu walki z okupantem pod kryptonimem "Burza", bowiem częścią narodowego zrywu stało się również utrzymanie ognisk zapalnych w terenie. Rodzaj działań miał być uzależniony od ilości sił przeciwnika na danym obszarze. Wobec wkroczenia Armii Czerwonej z militarnego punktu widzenia "Burza" była próbą współpracy polsko-sowieckiej w walce z Niemcami, natomiast w wymiarze politycznym jej celem było skłonienie Sowietów do uznania polskich praw do ziem II Rzeczypospolitej, na które wkraczała Armia Czerwona. Władze podziemne pragnęły skłonić Rosjan do uznania władzy rządu na emigracji oraz wschodniej granicy Polski sprzed 1939 roku, a także dążyły do wyłączenia Rzeczpospolitej spod sowieckiej strefy wpływów.
Pierwotny plan "Burza" nie przewidywał walk na terenie dużych miast dla oszczędzenia ich mieszkańców i zabudowy. Jednak w lipcu 1944 roku dowódca AK gen. Komorowski wydał rozkaz zajmowania także dużych miast, który od 21 lipca dotyczył również stolicy, co przyczyniło się także do wybuchu Powstania Warszawskiego. Objęcie akcją większych miast uznano za ważne, by uwiarygodnić Polskie Państwo Podziemne jako gospodarza wobec wkraczającej Armii Czerwonej.
W walkach tych miały uczestniczyć wszystkiego oddziały zbrojne ze wszystkimi rodzajami służb, w tym medyczne. Felczerzy, lekarze, aptekarze, sanitariuszki nieśli pomoc również skoczkom Armii Ludowej czy I Armii Wojska Polskiego. „Uprawa”, „Tarcza”, „Opieka”, „S1” – to te kolejno przemianowane konspiracyjne organizacje o charakterze paramilitarnym i społecznym, składające się w większości z ziemian i przemysłowców, zajmowały się zdobywaniem środków do życia, zakupem i przewożeniem broni, ochroną uciekinierów z terenów wschodnich oraz prześladowanych przez Niemców, w tym rodzin żydowskich, wysyłaniem żywności do obozów. Jedną z dziedzin, którą „Uprawa” najlepiej rozwinęła, była akcja sanitarna, która sprawdziła się szczególnie w 1944 roku. Na Kieleccczyźnie polegała ona na szkoleniu sanitariuszek oraz gromadzeniu leków i narzędzi chirurgicznych, wyposażeniu w nie wyznaczonych obiektów – w pierwszym rzędzie dworów. Zdołano nawet zorganizować sześć dużych szpitali podziemnych w terenie.
Z kolei w domach powstały swoiste szpitaliki partyzanckie, które od sierpnia 1944 r. stały się zasadniczymi ogniwami pomocy medycznej dla rannych i chorych akowców. Ważną rolę w tworzeniu szpitalików powstańczych i w szkoleniu sanitariuszek odegrały rodziny ziemiańskie. Jedna z sanitariuszek - hrabianka Nina Morstin ps. Wanda II (ostatnia właścicielka dworu w Bieganowie) relacjonowała, że nawiązała współpracę z zakonspirowaną apteką w Krakowie (Apteka Wiśniewskiego przy ul Floriańskiej). - „Moją główną pomocą była Celina Niemojewska, żona ówczesnego właściciela majątku Oleszno koło Włoszczowy” – czytamy w jej relacjach. W końcu lata 1944 roku sanitariuszka opiekowała się tajnym szpitalem w gminie Dzierzgów, w gminie Radków, który przeniosła potem do swojego dworu w Bieganowie. - „Nasz dworek był nieduży, zaledwie osiem pokoi, mieszkało w nim w ciasnocie 35 osób, m.in. dwie duże rodziny wysiedlone z Poznańskiego. Brakowało łóżek, pościeli, część z nas musiała spać na sianie przykryta dywanami lub derkami. Jadało się skromnie, bo żywność zabierał okupant bądź wałęsające się uzbrojone bandy, które wpadały do domu niemal każdej nocy” – opisywała warunki w Bieganowie.
W medycznej służbie kobiecej Okręgu Radomsko - Kieleckiego AK działała Maria Kaczmarek „Czarna”. Mieszkała wówczas w leśniczówce Martynik należącego do majątku Karskich w Nieznanowicach, a jej mąż – nadleśniczy, brał czynny udział w akcjach oddziałów partyzanckich AK. Warto tu wymienić takie nazwiska jak Albertyna Potocka z Chrząstowa, Marietta Potocka z Moskorzewa, Zofia Byszewska ze Słupi, Krystyna i Zofia Komorowskie z Siedlisk, Zofia Kowalska z Radkowa i Zofia Siemieńska z majątku Czaryż.
W relacji Niny Morstin są również takie zapiski: „W mojej pracy na terenie powiatu włoszczowskiego organizowałam na dworach ziemiańskich punkty sanitarne dla rannych w potyczkach żołnierzy. W naszym dworze w Bieganowie przechowywałam i pielęgnowałam z moją córką Barbarą rannego w walce z wrogiem w dniu 3 września 1944 r. pod Radoszycami por. Romana Różańskiego pseud. "Róg"... Przeprowadziłam również szkolenie personelu kobiecego wśród mieszkanek okolicznych wsi i dworów”. W czasie okupacji w Bieganowie, ukrywało się około 20 uciekinierów z różnych stron Polski, w tym oficerów Armii Krajowej. Barbara uczyła się zawodu pielęgniarki, w lecie 1944 odbyła praktykę w szpitalu w Jędrzejowie.
Jedną z ważniejszych funkcji „Uprawy” były starania o wykup i zwalnianie więźniów. Przykładowo wymieńmy tu sprawę Ryszarda Świderskiego ps. „Jur”, komendanta obwodu AK w powiecie włoszczowskim Otóż udało się zwolnić z więzienia w Kielcach majora Świderskiego, oczywiście za cenę wysokiego wykupu, wpłaconego przez „Tarczę”.
W obwodzie włoszczowskim było 23 punkty sanitarne. Były bardzo potrzebne,podobnie jak w innych rejonach Kielecczyzny. Od września do grudnia 1944 roku jednostki polowe AK na Kielecczyźnie stoczyły około 70 walk, m.in. na Piotrowym Polu, w Daleszycach, pod Grodziskiem i Radoszycami, Rykoszynem, Szewcami, Zakrzowem, Stefanowem, Krzepinem, Chotowem i Radkowem. Podczas walk poległo 214 akowców, a 400 zostało rannych.
Liczyła się każda pomoc. Oto, co pisze na ten temat Jarosław Tymowski, znany nam już szef „Uprawy” na powiaty radomszczański, włoszczowski i częstochowski: „Dyrektorem fabryki „Stradom” w Częstochowie był volksdeutsch Matuszewski... w zamian za obietnice ochrony jego osoby po upadku Niemiec wystawił nam kwity na produkty własnej fabryki — m.in. na 2000 m drelichu i 2000 m surówki. Cenna zdobycz w postaci mundurowego materiału wyjechała z fabryki niemieckimi samochodami wojskowymi i, nie budząc podejrzeń, dotarła szczęśliwie do magazynów w moim majątku Ulesie. Stąd stopniowo odpłynęła do lasu. Danego Matuszewskiemu słowa nie musiałem dotrzymywać. Czmychnął z Częstochowy, razem z Niemcami!”.
Po wojnie Tadeusz Bór-Komorowski jednoznacznie ocenił zasługi „Uprawy”: Gdyby nie „Uprawa” – „Tarcza” Armia Krajowa nie mogłaby była spełnić wielu swoich zasadniczych zadań […] opieka „Tarczy” uchroniła od głodu, demoralizacji i rabunku wiele oddziałów partyzanckich powstających jak grzyby po deszczu po 1943 roku".
Jaką nagrodę za wojenne zasługi otrzymała hrabina z Bieganowa? Kiedy czerwonoarmiści zajęli majątek Niny Morstin, dziedziczka schowała swoją dwudziestoparoletnią córkę pod łóżko. Dziewczyna leżała tam parę dni i w ten sposób uniknęła gwałtu. Ale nie był to koniec hekatomby, która przeszła przez polskie dwory. Za chwilę pojawili się przedstawiciele władzy ludowej, którzy zaczęli wprowadzać reformę rolną. Dzielili wśród chłopów ziemię, a właścicielom kazali się pakować i wynosić, pozwalając zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Wtedy do majątków wchodzili szabrownicy, którzy kradli wszystko, co jeszcze w nich zostało, nawet drzwi i kafle z pieców.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!