108. rocznica utworzenia Pierwszej Kadrowej. Był w niej Alfons Antoni Krysiński związany z ziemią włoszczowską
Pierwsza Kompania Kadrowa był to zalążek I Brygady Legionów Polskich, pierwszy od zakończenia Powstania Styczniowego regularny oddział armii polskiej. Plan działań strzelców na wypadek wojny opracowano już w 1912 r. Na teren Królestwa miały wkroczyć niezbyt liczne oddziały kadrowe, wokół których organizowałaby się armia powstańcza. Tam rozbudowane oddziały miały ruszyć w kierunku Kielc. Zagłębie Dąbrowskie stało się jednak pierwszym celem akcji wojsk niemieckich, stąd w ostatniej chwili zdecydowano się na bezpośrednie uderzenie w kierunku Kielc.

2 sierpnia Piłsudski wysłał do Królestwa pierwszy patrol złożony z siedmiu ułanów. W następnym dniu sformowano na bazie Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich Pierwszą Kompanię Kadrową z ok. 150 strzelców, która stanowiła zalążek przyszłego Wojska Polskiego. W rozkazie sformowania Pierwszej Kompanii Kadrowej z 3 sierpnia 1914 Józef Piłsudski napisał: "Żołnierze! Spotkał was ten zaszczyt, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru, jako czołowa kolumna wojska polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie ojczyzny". Znamy nazwiska strzelców. Kilku z nich pochodziło z Kielecczyzny, m.in. z samych Kielc, z Bliżyna, Rytwian, Starachowic.
Jeden - Alfons Antoni Krysiński ps. Walenty związany był rodzinnie z ziemią włoszczowską. Tu w Jeżowicach, obecnie w gminie Włoszczowa urodził się w 1825 roku jego Ojciec Ksawery Jan Franciszek Krysiński. Alfons, rocznik 1892, przyszedł na świat w Warszawie. Był lekarzem wojskowym. Walczył w wojnie polsko- bolszewickiej. Po II wojnie światowej osiadł w Radoszycach w powiecie koneckim, gdzie pracował jako lekarz. Po śmierci córki i żony mieszkał w Domu Pomocy Społecznej w Kielcach. Zmarł w 1984 roku.
W nocy z 5 na 6 sierpnia kompania ruszyła z krakowskich Oleandrów w stronę Kielc, obalając w okolicach Michałowic rosyjskie słupy graniczne. Wymarsz formacji, nazywanej Pierwszą Kadrową lub Kadrówką z krakowskich Oleandrów wspominał po latach jej dowódca, generał Tadeusz Kasprzycki. – „Na rozkaz czekaliśmy niemal całą noc”.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!