Za pomoc uciekinierom włoszczowskiego getta matka siedmiorga dzieci z niedalekiej Żeleźnicy została zamordowana
- Teraz tak wiele mówi się o ratowaniu Żydów, holocauście i Polakach, którzy za udzieloną pomoc ponosili najwyższą ofiarę - mówi Adama Szałowski.
Pretekstem do przypomnienia Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata Józefy Kałuzińskiej z Mulewiczów jest wczorajsza beatyfikacja rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów z Markowej na Podkarpaciu. W uroczystości wzięły udział tysiące pielgrzymów. Nabożeństwu przewodniczył wysłannik papieża, prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych kard. Marcello Semeraro. Wyniesienie na ołtarze rolników z małej wsi, w powiecie łańcuckim to również symboliczny hołd dla wszystkich innych rodzin, które ukrywały Żydów przed nazistami. W tym gronie jest matka siedmiorga dzieci, z dawnego powiatu koneckiego.
Józefa Kałuzińska z siedmiorgiem dzieci schroniła w swoim domu dwóch Żydów z włoszczowskiego getta. Od lewej stoją: syn Jan, mniejsza dziewczynka to córka Helena, wyższa Natalia, pośrodku siedzi babcia Józefa z wnuczkiem Adamem Prokopem na kolanach, najstarsza córka Genowefa Prokop z córką Zofią Prokop na rękach i z prawej strony Marianna,
Staraniem ówczesnego sołtysa Borowca Adama Szałowskiego, na cmentarzu parafialnym w Żeleźnicy odnowiono w 2017 roku tablicę nagrobną Józefy Kałuzińskiej, która w czasie II wojny światowej straciła życie, ratując Żydów zbiegłych z getta włoszczowskiego.
O tej historii regionalista i pasjonat historii dowiedział się w latach 90-tych ubiegłego wieku, kiedy pracował nad książką o „Żołnierzach z moich stron”. - Spisując relację jeszcze żyjącego zięcia Kałuzińskiej - Władysława Prokopa, żołnierza kampanii wrześniowej, dowiedziałem się o opuszczonej mogile naszej bohaterki. Obiecałem wtedy staremu weteranowi, że postaramy się upamiętnić tę bohaterską, wiejską kobietę - pokazuje biogram żołnierza Adam Szałowski.
O upamiętnienie Józefy Kałuzińskiej zabiegał wielu lat. Na żeleźnickim cmentarzu znajdowała się zapomniana mogiła mieszkanki leżącego w pobliżu leśnego przysiółka, noszącego niegdyś nazwę Błota. Rodzina mieszkała w pewnym oddaleniu od zabudowań. Trzy lata przed wybuchem wojny Kałuzińska owdowiała. Jedna z córek, Genowefa, wyszła za mąż za Władysława Prokopa, żołnierza kampanii wrześniowej, przetrzymywanego w niemieckiej niewoli. Druga, Stefania, została zabrana na przymusowe roboty do Niemiec. Mimo trudnych, okupacyjnych warunków nie odmówiła pomocy dwóm uciekinierom z włoszczowskiego getta, których ukrywała przez całą zimę 1942-1943 roku.
Nie wiadomo jak Niemcy wpadli na trop ukrywających się u niej Żydów. 12 kwietnia 1943 roku otoczyli zabudowania Kałuzińskiej. Ukrywających się zbiegów z getta zastrzelili na miejscu, natomiast wdowę i jej starszego syna aresztowali.
Zabrani na żandarmerię do Przedborza zostali poddani okrutnemu śledztwu, po czym Józefa Kałuzińska została zamordowana, a jej syna Jana hitlerowcy zesłali do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu a następnie do Buchenwaldu. Obóz udało mu się przeżyć. Powrócił jednak z poważnych uszczerbkiem na zdrowiu i zmarł młodo.
Dzięki braciom Józefy Kałuzińskiej udało się ustalić miejsce jej pochówku i przenieść zwłoki na cmentarz w Żeleźnicy. Po wojnie dzieci pani Józefy rozjechały się po kraju. Mogiłą zamordowanej opiekowała się córka, która zmarła w 1970 roku.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!