Wielkanoc z bebelską babą
W XVIII wieku podstawowym daniem Wielkanocnym były sławne baby sporządzane z kop żółtek, przygotowywane z pietyzmem i pieczone ostrożnie, bowiem zdarzało się, że "siadały" zmieniając się w zakalec. Nieraz wierzono, że psuły się od hałasu - strzałów, krzyku, a nawet trzaskania drzwiami, w czasie kiedy ciasto odstawiano do wyrośnięcia. Już z XIX wieku pochodzą przepisy na ogromne, łokciowe baby, których wyrabianie trudno dziś sobie wyobrazić. Na jedną potrzeba było pół garnca (czyli 2 litry) żółtek, które ubijano przez godzinę, wsypywano cztery filiżanki suchej mąki tortowej, ubijano przez kolejną godzinę, dorzucano dwie filiżanki cukru i dwie gęstych drożdży, po czym znów bito przez kolejną godzinę. Następnie ciasto wlewano do formy i stawiano na lekko ciepłym piecu, aby podeszło w górę. A kiedy wyrosło, pieczono je przez 45 minut (zapewne w temperaturze około 180 stopni). Na koniec przykrywano babę od góry cienkim arkuszem papieru do pieczenia. Wyjmowano ostrożnie i odstawiano aż zupełnie wystygła, a dopiero potem ostrożnie przewracano rondel, wyciągano i stawiano na stół.
Wielkanoc bez ciasta? To chyba niemożliwe! Podczas świąt zajadamy się mazurkami, babami czy sernikami. Warto poświęcić się i spróbować przygotować je samemu. Jak zrobić wielkanocną babę podpowiada Beata Kozieł z Koła Gospodyń w Bebelnie, babcia Leny i Mikołaja.
Składniki: 25 dag mąki (szklanka mąki pszennej), szklanka mąki kartoflanej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 5 jajek, 1,5 szklanki cukru cukier waniliowy, cytryna, 25 dag masła/margaryny, tłuszcz (do posmarowania blachy).
Przygotowanie: Mąkę przesiewamy, mieszamy z proszkiem do pieczenia. Masło (rozgrzane) ucieramy na puszystą masę, dodając po jednym żółtku. Łączymy z mąką i ubitymi na sztywną pianę białkami, przekładamy do wysmarowanej tłuszczem formy (specjalnej do babki). Pieczemy ok. 1 godz. w temp. 180˚C Upieczoną babkę można polukrować.
Gospodyni ma liczną rodzinę,piecze więc dwie baby. To akurat nie zmienia się w lokalnej i polskiej tradycji. na Wielkanoc baba być musi.
Już pewnie w niewielu miejscowościach naszej gminy zachował się zwyczaj robienia psikusów podczas nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. Jednym z nich było zdejmowanie i podmienianie bram wjazdowych i furtek w gospodarstwach. Okna w domach zamalowywane były wapnem. Kawalerowie rozsypywali słomę na podwórkach miejscowych panien. Bywało, że rozbierali konne wozy i ustawiali je na dachu chałupy...Trudno sobie to dziś wyobrazić, prawda? - Choć żarty płatane przez spragnioną zabawy młodzież potrafiły być dokuczliwe, wszyscy, nawet najbardziej pobożne osoby je tolerowali - opowiada pani Beata.
Pyszna baba pojawi się na naszych stolach dopiero w Wielką Niedzielę. Dawniej tego dnia nie można było wykonywać żadnych prac oraz chodzić w gości. Było to restrykcyjnie przestrzegane. Świąteczny obiad przygotowywano dzień wcześniej, a w odwiedziny nie przychodziła nawet bliska rodzina. Niestety, zwyczaj ten zamiera. Kto by pomyślał, że przed laty nie można było w niedzielę nawet zaścielić łóżka, a gospodarz nie mógł odpoczywać na leżąco, aby „zboże nie legło”.
Poniedziałek był dniem odwiedzin, rodzinnego biesiadowania i oczywiście zwyczajowego polewania się wodą (śmigus- dyngus). Zwyczaj jest dalej z wielkim zapałem kultywowany przez młodzież. Dawniej polegał raczej na odwiedzinach, składaniu życzeń i polewaniu wodą gospodarzy. Ten radosny dzień kończył cykl obrzędów wielkanocnych.
Od wieków na wielkanocnym stole królują jajka, żurki i babki. W dawnej Rzeczypospolitej święta wielkanocne stawały się festynem tęgiego jadła i jeszcze większego picia. Jednak ówcześni biesiadnicy naprawdę przestrzegali wielkiego postu, który tylko w niewielkim stopniu łagodziły wytworne dania rybne sarmackiej kuchni.
Wreszcie jednak nadciągała upragniona Wielkanoc. "Sprzykrzywszy ryby, karpie, szczuki, śledzie, całego by wołu zjadł w jednym obiedzie" - pisał Wacław Potocki.
I już na koniec: dawne książki kucharskie z Kresów zawierają także przepisy na “dziada wielkanocnego”, który różnił się od baby tym, że był w środku przekładany konfiturami, rodzynkami, migdałami i innymi słodkościami. To już nie wiadomo czego życzyć na te święte - kopiatej baby czy słodkiego dziada?
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!