Dożynki Gminne 2023. Z czego żyje się na wsi? W Jeżowicach hodują krowy
W zgodzie z naturą i własnym sposobem na życie – tak z pewnością jednym zdaniem można określić sposób, w jaki swoje rodzinne, mleczne gospodarstwa prowadzą rolnicy z Jeżowic. We wsi jest około 200 sztuk bydła. Swojski widok cieszy, ale rolnicy na takie ciężkie czasy każdego dnia muszą szukać rozwiązań i oszczędności. Chodzi o paliwo, śruty białkowe, soję, śrutę rzepakową, dodatki. Koszty lawinowo idą w górę. Ceny mleka skoczyły, ale nie są na tyle duże, żeby rekompensowały koszty.
W Jeżowicach na produkcję mleczną zdecydowało się dziesięciu rolników. Sąsiadom nie przeszkadza zapach bydła, bo wieś ma być wsią. Kiedyś dzieci znały krówki nie tylko z wierszyka "czarna krowa w kropki bordo je trawę "kręcąc mordą". Wieś nie była wówczas sypialnią wielkich aglomeracji, gdzie ma być sielsko i anielsko bez ryczenia krów, ujadania psów i świńskiego gnoju.
Wielu z mieszkańców gminy Włoszczowa jeszcze pamięta wiejskie lato. Nie było spania do południa, bo od świtu babcie sprzątały ze stołu. Zanim dzieci siadały do śniadania dziadkowie i rodzice byli po obrządku zwierząt w oborze, dojeniu krów. Trzeba było tak tak wstać, żeby zdążyć za dorosłymi z rytmem dnia, odprowadzić rano z dziadkiem czy babcią krowy na łąkę. I to był stały punkt dnia aż do wieczora, gdy znów było dojenie. W międzyczasie pieliło się grządki, kisiło ogórki, zaglądało w buraki lub kartofle albo przewracało siano na łące, wtedy lepiej wyschło. Młodsze dzieci głównie bawiły się na podwórku, w ogrodzie i podjadały tam owoce prosto z krzaków. Wspinały się na czereśnie i wpadały do domów z wiśniowymi rumieńcami.
Nikomu nie trzeba specjalnie tłumaczyć, że rolnictwo to jedna z wielu gałęzi gospodarki dobitnie odczuwająca to, co dzieje się w gospodarce i za wschodnią granicą. Np. z Ukrainy sprowadzano np. śrutę sojową. W tym ciężkim okresie dla rolnictwa w sposób szczególny docenia się tych gospodarzy, którzy - mimo przeciwności – nie rezygnują z pracy na roli czy produkcji zwierzęcej.
Rynek mleka, który jest coraz bardziej zintegrowany z rynkiem światowym, rządzi się dużą zmiennością. Według danych Urzędu Statystycznego z gospodarstw prowadzonych na terenie województw świętokrzyskiego, chowem i hodowlą krów zajmuje się blisko 10 tys. gospodarstw.
Z tej liczby blisko 9 tys. utrzymywało krowy mleczne (odpowiednio 66,9 proc. i 59,8 proc. z ogółu gospodarstw utrzymujących bydło w województwie). Te gospodarstwa stanowiły 4,9 proc. gospodarstw utrzymujących krowy w kraju. Pogłowie utrzymywanych w nich krów wyniosło 52,2 tys. sztuk (w tym stado krów mlecznych liczyło 47,2 tys. sztuk), co stanowiło 2,1 proc. pogłowia w kraju.
Spośród wszystkich gospodarstw ponad 35 proc. prowadziło działalność w gminach: Pawłów (3,4 proc.), Waśniów i Nowy Korczyn (po 2,7 proc.), Łopuszno (2,6 proc.), Baćkowice, Włoszczowa, Radoszyce i Pińczów (po 2,4 proc.), Bogoria (2,3 proc.), Łagów (2,2 proc.), Słupia Konecka (2,1 proc.), Oksa i Iwaniska (po 2,0 proc.), Busko Zdrój i Bodzentyn (po 1,9 proc.). W tych gminach utrzymywano prawie 41 proc. pogłowia krów w województwie.
W kraju na jedno gospodarstwo posiadające bydło przypadało średnio 9 krów, przy czym maksimum wyniosło 162,1 szt. Gmina Słupia, która jako jedyna w województwie odnotowała obsadę na poziomie średniej krajowej, zajęła 768 lokatę w kraju.
Starostwa gminnych dożynek w Woli Wiśniowej ( była to piąta edycja) Tomasz Ślęzak, hodowca bydła z Ewiny w 2019 roku zajął trzecie miejsce w finale wojewódzkim konkursu Bezpieczne Gospodarstwo Rolne. Wówczas hodował 60 sztuk bydła, w tym 30 krów mlecznych. Jego uprawy zajmowały 55 hektarów.
Kluczem do każdego sukcesu są ludzie, którzy ją tworzą, ich zaangażowanie, ale także codzienne zadowolenie z tego, co robią i jak widzą swoją przyszłość. Jednak pamiętać trzeba, że każda gałąź produkcji jest podatna na sytuację w danym kraju. Mleczarstwo nie jest osobnym bytem i inflacja ma ogromny wpływ na jego funkcjonowanie. Podwyżki cen widać na każdym etapie produkcji, począwszy od energii, szczepionek, materiałów bezpośrednich, środków czystości po koszty logistyki i opłat za media. Inflacja spowodowała wzrost cen nabiału na sklepowych półkach. Czy przekłada się to na zyski hodowców?
Kondycja hodowców bydła mlecznego zależy między innymi od stopnia ich zakredytowania oraz dostępności własnych pasz. Rentowność spadła u tych rolników, którzy kupują pasze na wolnym rynku, gdzie ceny wzrosły niekiedy o 50–80%. Podwyżek pasz, usług, mediów nie rekompensują wysokie obecnie ceny mleka. Trzeba więc szukać oszczędności wszędzie, gdzie to możliwe.
W Jeżowicach przez lata samodzielnego gospodarowania rolnicy dopracowali się poziomu produkcji mleka, który całkowicie ich satysfakcjonuje, a zamiast „wyścigu” do zwiększania dochodów bardziej cenią sobie rodzinne życie i finansową stabilność.- Żeby tylko gorzej nie było – mówią. – I następców trzeba szukać – dodają.
Są już w Polsce wsie, gdzie nie ma żadnej krowy, ani świni. Nie opłaca się hodować kur i uprawiać nawet warzyw, wszystko można kupić w dyskontach.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!