Uroczystości upamiętniające 79. rocznicę bitwy na Zwierzyńcu
Dzisiaj w Czarncy odbyły się obchody 79.rocznicy bitwy na Zwierzyńcu. Rozpoczął je o godz. 9.45 program uczniów tamtejszej szkoły podstawowej. Uczestnicy złożyli kwiaty pod Tablicą Pamiątkową. Tam też wzięli udział w Apelu Poległych. Następnie w kościele parafialnym w Czarncy została odprawiona Msza Święta w intencji poległych partyzantów. Modlitwie przewodniczył ks. Andrzej Wojtasiński, wikariusz parafii Czarnca. W uroczystościach uczestniczyli burmistrz Włoszczowy Grzegorz Dziubek, przewodniczący Rady Miejskiej Grzegorz Dudkiewicz, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich UG Monika Kowalska, wizytator Świętokrzyskiego Kuratorium Oświaty Sławomir Krzysztofik, kombatanci, szkoły z gminy Włoszczowa i powiatu, przedstawiciele służb mundurowych, mieszkańcy.
Wydarzenie sprzed 79 lat upamiętnia nie tylko tablica na murach podstawówki, ale też obelisk w lasach za Ludwinowem, już na granicy gminy Włoszczowa, który stał się symbolem walk zbrojnego podziemia z niemieckim okupantem. Znajduje się nieopodal gajówki, gdzie 19 marca 1944 roku doszło do bitwy, która była pokłosiem akcji zbrojnej, przeprowadzonej dzień wcześniej na terenie Włoszczowy, przez kilka plutonów Armii Krajowej, między innymi konfiskaty artykułów z niemieckich magazynów, zniszczenia akt gminy i powiatu oraz urządzeń telefonicznych, a także zlikwidowania konfidentów. Opanowanie Włoszczowy przez oddziały Armii Krajowej zakończyło się sukcesem. Publikujemy fotografie miasta w czasie wojny.
Partyzanci bez strat własnych ukryli się w okolicznych lasach. Pluton podporucznika Zenona Siudy „Wolta” oddalił się w rejon gajówki Zwierzyniec, gdzie zatrzymał się na odpoczynek w dwóch domach i na leśnej polanie. Niestety Niemcy o świcie zaskoczyli partyzantów.
Przy każdej z kolejnych rocznic wracamy do wydarzeń z 18 na 19 marca 1944 roku, kiedy to oddział partyzancki Armii Krajowej pod dowództwem Mieczysława Tarchalskiego „Marcina”, opanował na kilka godzin całe miasto. Partyzanci ostrzelali siedzibę włoszczowskiej żandarmerii w budynku Starostwa przy ulicy Koniecpolskiej, zniszczyli akta i spisy administracyjne, ukarali chłostą kilku miejscowych urzędników współpracujących z Niemcami oraz zabrali towary z magazynów i sklepów niemieckich.
Doszło między innymi do zniszczenia akt gminy i powiatu oraz urządzeń telefonicznych, a także zlikwidowania konfidentów. Specjalny patrol pojmał dwóch niemieckich agentów: Gramzego i Kluczyńskiego. Zostali oni rozstrzelani poza miastem. Opanowanie Włoszczowy przez oddziały Armii Krajowej zakończyło się sukcesem i na zawsze przeszło do historii miasta. Partyzanci bez strat własnych ukryli się w okolicznych lasach. Pluton podporucznika Zenona Siudy „Wolta” oddalił się w rejon gajówki Zwierzyniec, gdzie zatrzymał się na odpoczynek. Niemcy zaskoczyli partyzantów. Z Włoszczowy wyruszyła 40-osobowa grupa niemieckich żandarmów w pościgu za partyzantami. Niemcy po zlokalizowaniu miejsca postoju plutonu zaszli partyzantów omijając drogi i przesieki. Żandarmi około godziny 10 otworzyli z małej odległości ogień w stronę gajówki. Wywiązała się ostra walka, podczas której oddział partyzancki próbował wycofać się do lasu, pozostawiając na miejscu całą zdobycz z Włoszczowy.
Podczas walki zginęło 11 z nich, w tym dowódca plutonu, 4 zostało ciężko rannych. Zginęli podporucznik Zenon Siuda „Wolt”, podchorąży Marian Krynicki „Kozak”, plutonowy Edward Stajszczyk „Zamek”, kapral Antoni Pilewski „Słoneczny”, strzelec Józef Włodarczyk „Bolek”, strzelec Stanisław Łaskawski „Cis”, kapral Stanisław Cieślak „Czajka”, strzelec Stanisław Struski „Długi”, strzelec Stanisław Dudziński „Orzeł”, strzelec Marian Barski „Zenon” i strzelec nieznany.
Niemcy przywieźli zabitych partyzantów do Włoszczowy. Ich ciała ułożyli na chodniku na wschodniej części rynku. Partyzanci leżeli tam kilka godzin. W ten sposób okupant chciał dotrzeć do krewnych i znajomych żołnierzy. Po kilku dniach, kazali pochować ciała na Cmentarzu Żydowskim we Włoszczowie, skąd w 1945 roku ekshumowano je i przeniesiono na włoszczowski cmentarz parafialny.
Sam "Marcin" o wydarzeniach na Zwierzyńcu dowiedział się od plutonowego Zenona Marcinkowskiego "Grota", który przybył do sztabu na Martelniku. Mieczysław Tarchalski w związku z tragedią na Zwierzyńcu miał kłopoty w dowództwie Kieleckiego Okręgu AK. Jak Niemcy dotarli do partyzantów? Więcej szczegółów miała odkryć likwidacja Leona Szymbierskiego "Orła". Pojawiła się hipoteza, że to "Orzeł" zaznaczał kartkami papieru ślady przemarszu oddziału. Nie zginął jednak na Zwierzyńcu ponieważ był ubrany w koszulę, której kolor znało Gestapo.
Podając za archiwami AK nie wiadomo skąd pochodził Szymbierski, ani jaki był jego przebieg służby w okresie II RP oraz w konspiracji. W dniach 12-13 czerwca 1943r. brał udział, jako przedstawiciel Obwodu Częstochowa, w naradzie zorganizowanej przez Jana Piwnika „Ponurego” na Wykusie. Zebrali się tam Szefowie Kedyw w Obwodach, albo osoby, które do tej funkcji były planowane. 22 lipca 1943r. zgłosił się na skrzynkę kontaktową Mieczysława Tarchalskiego „Marcin” bowiem popsuł mu się rower którym jechał do Komendy Okręgu. Odwiedził obozowisko i poprosił o zgodę na pozostanie w oddziale. Decyzję zaakceptował później przedstawiciel Kedyw Komendy Okręgu. Prawdopodobnie w początkowym okresie pełnił funkcję zastępcy dowódcy liniowego oddziału (ppor. Przemysław Schutz „Ludwik”) i był odpowiedzialny za przyjmowanie od nowo wstępujących partyzantów danych, które były następnie szyfrowane. Od końca września 1943r. dowódca plutonu II. Funkcję pełnił do 15 grudnia 1943r. kiedy nastąpiła demobilizacja na okres zimy.
Do Komendy Obwodu docierały skargi na jego zachowanie: pijaństwo oraz złe traktowanie ludności cywilnej. Za co został upomniany. W ciągu zimy 1943/44r. zbliżył się do porucznika lotnictwa Piotra Walickiego „Ignaca” i „Modlina” ( niewiele o nim wiadomo, działał w wywiadzie) z którymi razem kwaterował. Warto przeczytać http://sbc.wbp.kielce.pl/Content/24710/PDF/Przemiany%201986%20nr%203.pdf
Brał udział w akcji opanowania Włoszczowy, ale później odszedł na kwaterę ze względu na stan zdrowia. Oskarżony o współpracę z Niemcami. Śledztwo prowadzili oficerowie Inspektoratu Częstochowa. Nie znamy dowodów współpracy, ale został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 5 maja 1944r. Ktoś zapyta, dlaczego śledczy pochodzili z Częstochowy?
W drugiej połowie kwietnia 1944 „Marcin” zostaje wezwany na odprawę, gdzie ppłk Tadeusz Król „Gerwazy” odwołuje go z dowodzenia oddziałem, a w jego miejsce mianuje kpt. Lucjana Mirowskiego „Orkana”. „Gerwazy” podaje, że przyczyną tej decyzji jest brak dyscypliny w oddziale. Oddział przechodzi pod bezpośrednie kierownictwo Inspektoratu Częstochowskiego, a „Marcin” będzie zastępcą „Orkana”. Na stanowczy sprzeciw komendanta obwodu włoszczowskiego AK kpt. Hipolita Świderskiego „Jura”, „Gerwazy” zmienił nieco rozkaz i „Marcin”pozostał w Komendzie Obwodu, a w oddziale do czasu jego przekazania „Orkanowi”.
Gdy „Orkan” z „Marcinem” przybyli do oddziału kwaterującego na Krogulcu, sprawa nabrała jednak innego obrotu. Ta wiadomość dotarła do partyzantów, za wolą całego oddziału zaaresztowano „Marcina”, a do „Gerwazego” udała się delegacja, która wpłynęła na zmianę rozkazu. „Marcin” kierował Kedywem, a tym samym był zwierzchnikiem „Orkana”, który bezpośrednio miał dowodzić oddziałem.
18 marca1984 roku została ufundowana tablica pamiątkowa ku czci poległych żołnierzy Armii Krajowej i przekazana pod opiekę uczniów Szkoły Podstawowej imienia Hetmana Stefana Czarnieckiego w Czarncy.
Dzisiaj nie ma już domów na Zwierzyńcu, w których kwaterowali partyzanci. Pomnik jest fundacją Zarządu Koła Miejsko - Gminnego Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych we Włoszczowie. W ostatnich latach został odnowiony również staraniem gminy Włoszczowa.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!