Twórcy i aktorzy filmu „Znak sprzeciwu” pod koniec listopada spotkają się z włoszczowską publicznością w kinie Muza
W czasie rozprawy po zakończeniu strajku komunistyczny prokurator argumentował, że znak krzyża... ma złą tradycję w Polsce i by podeprzeć swoją argumentację, nawiązał do krzyżackiej i hitlerowskiej symboliki krzyży. Uczniowie włoszczowskiego Zespołu Szkół Zawodowych zaprotestowali przeciwko zdjęciu krzyży w salach lekcyjnych. Za udział w strajku wielu z nich spotkały dotkliwe konsekwencje. Dal nich krzyż stał się znakiem sprzeciwu. Obrona krzyży w szkołach w Miętnem, Włoszczowie i innych miejscowościach w latach 1983-1984 była spontanicznym protestem młodzieży przeciwko dławieniu wolności przez reżim gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
Stowarzyszenie Rafael, które wyprodukowało takie filmy jak „The Chosen” czy „Powołany”, w sierpniu rozpoczęło zdjęcia do filmu „Znak sprzeciwu”.
Na kinowy ekran przeniesiona zostanie historia sprzed 40 lat, kiedy to uczniowie Włoszczowskiego Zespołu Szkół Zawodowych (obecnie ZS nr 3 im. S. Staszica) rozpoczęli strajk po tym, jak komunistyczne władze nakazały zdjąć krzyże ze szkolnych ścian. – To największy projekt filmowy, nad jakim kiedykolwiek pracowaliśmy. Jednak wierzymy, że jest to superważny i potrzebny temat. Temat stanięcia po stronie wartości, w które wierzymy - mówi Andrzej Sobczyk, prezes Stowarzyszenia Rafael. Zobaczymy go w kinie Muza wraz z producentami filmu pod koniec listopada ( wstępnie ustalona została data 27 listopada, godz. 18). Będzie to forma uczczenia 40. rocznicy strajku oraz spotkanie pokoleń mieszkańców miasta i gminy, które znają przebieg wydarzeń z autopsji albo z relacji. Po raz pierwszy w historii Włoszczowa znajdzie się na kinowym ekranie fabularnej produkcji.
Film „Znak sprzeciwu” ma przypomnieć historię z grudnia 1984 roku, kiedy to uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych we Włoszczowe w odpowiedzi na decyzję o usunięciu krzyży z ich szkoły rozpoczęli trwający niemal dwa tygodnie strajk. Film o proteście we Włoszczowie wyreżyseruje Mateusz Olszewski, a zobaczymy w nim plejadę znanych, polskich aktorów: Rafała Zawieruchę, Sebastiana Fabijańskiego, Piotra Cyrwusa, Mieczysława Hryniewicza, Henryka Gołębiewskiego, Bartłomieja Błaszczyńskiego czy Wojciecha Słupińskiego.
W zdjęciach na przełomie sierpnia i września wzięli udział aktorzy szeroko znani polskim widzom – Sebastian Fabijański, Piotr Cyrwus, Rafał Zawierucha, Mieczysław Hryniewicz, Henryk Gołębiewski, Bartłomiej Błaszczyński czy Wojciech Słupiński.
W ekipie nie zabrakło aktorów młodego pokolenia, którzy wcielają się w rolę strajkujących uczniów. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj Sara Lityńska, grająca główną rolę, czyli Alicję Groszek, przewodniczącą samorządu szkolnego oraz liderkę strajku. Na planie towarzyszą jej Andrzej Ogłoza, Magdalena Duszak, Maria Świłpa, Martyna Fudali czy Kamil Kowalski. W letniej transzy zdjęć wystąpiło także ponad stu statystów, wśród nich mieszkańcy Włoszczowy i powiatu włoszczowskiego.
Najważniejsze sceny, które będą pokazywały, co działo się w szkole w czasie strajku, a także w otoczeniu władz komunistycznych zaplanowane zostały na zimę tego roku i luty 2025 roku. To właśnie wtedy, w zimowej aurze twórcy będą pracować, aby przenieść widzów w pamiętne lata osiemdziesiąte.
Reżyserem „Znaku sprzeciwu” jest Mateusz Olszewski, twórca młodego pokolenia, który na swoim koncie ma m.in. seriale „Jonasz z 2b” oraz „Jonasz z maturalnej”, entuzjastycznie przyjęte przez widzów kanału „Langusta na Palmie” o. Adama Szustaka. Teraz z zaangażowaniem podjął się kolejnego wyzwania. Do Włoszczowy przyjedzie razem z żoną Angeliką. - W tej fenomenalne sprzed 40 lat zachwyca nas niezłomna postawa młodych ludzi w obliczu wyjątkowego „egzaminu dojrzałości”. W 1984 roku młodzi ludzie mieli siłę, aby stanąć w obronie wiary i postawili na szali własne marzenia, a nawet… życie. Czy dzisiaj bylibyśmy w stanie stworzyć taką wspólnotę? - pyta reżyser.
Nieżyjący już Kazimierz Ostrowski, wówczas świeżo upieczony nauczyciel Zespołu Szkół Zawodowych im. Staszica - placówki kształcącej w zawodach związanych z lokalną gospodarką - pamiętał dokładnie materiał wyemitowany w połowie grudnia 1984 roku po wieczornym Dzienniku Telewizyjnym. - Miał ośmieszyć strajkującą młodzież, ale i napiętnować mieszkańców miasta - twierdził Ostrowski. - Już sam tytuł Włoszczowa - koniec XX wieku wskazywał, że propaganda chce dać odpór ciemnocie. Pokazano, jak to na głuchej prowincji grupa sfanatyzowanej, sterowanej przez księży młodzieży daje sobą manipulować. W tle był targ, kościół, furmanki i zabobonni chłopi.
Włoszczowa czeka na rzetelny opis zdarzeń, oparty na faktach, dokumentach i wiarygodnych relacjach. – I taki będzie film „Znak sprzeciwu” - zapowiada Andrzej Sobczyk.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa
Fot. Rafael Film, Andrzej Sobczyk


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!