Śladami powstania styczniowego. Szkice włoszczowskie
Tradycja powstania styczniowego jest mocno utrwalona w polskiej świadomości historycznej. Kolejne pokolenia Polaków corocznie obchodzą kolejne rocznice jego wybuchu , a bardziej uroczyście i z większym rozmachem te „okrągłe”. Stają się one także impulsem do badań nad historią powstania, sesji naukowych i popularno-naukowych, których plonem są kolejne wydawnictwa wzbogacające i upowszechniające wiedzę o złożonej historii tego narodowego zrywu.
Dla przykładu na setną rocznicę powstania wypadającą w 1963 r. wydawano w Polsce źródła, tworzono regionalne opisy przebiegu powstańczych walk, badania nad historią powstania prowadził prof. Stefan Kieniewicz, autor trzykrotnie wydawanej obszernej syntezy powstania styczniowego oraz kilku innych monografii.
Dzieje powstania i losy powstańców na ziemi włoszczowskiej były dotąd mało znane i zupełnie nie rozpoznane.
W tym roku mija 160 lat od pamiętnej styczniowej nocy kiedy młodzi powstańcy chwycili za broń by walczyć o niepodległość Ojczyzny nieobecnej na mapie Europy od trzeciego rozbioru. Począwszy od insurekcji kościuszkowskiej polskie powstania wybuchały mniej więcej co 18–20 lat. Każde pokolenie pragnęło uczestniczyć w powstaniu, by na swój sposób sprawdzić swój patriotyzm i gotowość obrony Ojczyzny.
Powstanie styczniowe trwało najdłużej bo 15–16 miesięcy; stoczono około 1200 bitew i potyczek. Zakończyło się klęską z punktu widzenia wojskowego jak i politycznego. Zlikwidowana została odrębność administracyjna Królestwa, które nazwano Krajem Nadwiślańskim, rozpoczęła się powszechna rusyfikacja, do szkół i urzędów wprowadzono język rosyjski, polskość na wschodzie została bardzo osłabiona, nastąpiła likwidacja ziemiaństwa, uderzono w kościół, rozpoczęły się represje, zsyłki na Sybir, wielu powstańców trafiło do więzień. Na wschód wywieziono około 18 tysięcy zesłańców. Wśród uwięzionych i zesłanych na Sybir byli ludzie zasłużeni i wartościowi, tysiące pozostało na emigracji.
Stracono przez rozstrzelanie i powieszenie około 900–1000 ludzi. W dniu 5 sierpnia 1864 r. powieszono Romualda Traugutta. Nastąpiła powszechna żałoba, kobiety nosiły czarne suknie i patriotyczną biżuterię, towarzyszyły także zesłanym na Sybir powstańcom.
Wspólnie z Michałem Staniaszkiem, regionalistą, pasjonatem lokalnych dziejów, wydawcą i właścicielem Drukarni Kontur postanowiliśmy zabrać się za losy powstańców ziemi włoszczowskiej. Na maszynach drukarskich jest tom I szkiców do lokalnej historii powstania. Będzie gotowy w przyszłym tygodniu. następny ukaże się w 2024 roku, w rocznicę upadku narodowego zrywu.
Dla zachęty w galerii publikujemy fragmenty książki.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!