Przydrożny świątek w Gościencinie odzyskuje dawny blask
Gościencin leży nad rzeką Zwleczą wpływającą nieopodal do Pilicy. Obok drogi Włoszczowa - Radomsko znajduje się figura z 1910 roku z napisem: „Boże błogosław mieszkańcom wsi Gościencin”. Miejscowość należała do klucza dóbr arcybiskupów gnieźnieńskich aż do roku 1793. We wsi był młyn wodny.
Wieś w średniowieczu związana była z parafią Maluszyn. Świadczy o tym pierwszy pełny opis parafii Maluszyn arcybiskupa Jana Łaskiego w Liber beneficiorum archidiecezji gnieźnieńskiej z 1523 r. Wizytujący probostwo w Maluszynie zaznaczył, że kościół nosi tytuł św. Krzyża i św. Mikołaja. Proboszczem jego jest Szymon z Kurzelowa, który na to stanowisko został przedstawiony przez Andrzeja Pukarzewskiego , dziedzica wsi. Parafia posiadała także wikarego i nauczyciela szkoły. Podstawą utrzymania tych trzech osób była dziesięcina. Ponadto proboszcz posiadał 2 pola z nadania dziedzica. Także wikariusz i nauczyciel posiadali własne pola. Do parafii należały wówczas następujące wsie: Mostki (Mosty), Gościeszyn (Gościęcin), Budzów, Silniczka, Ruda Arcybiskupia, Ruda Pukarzowskiego, Łazów, Wola, Sudzin podwójny (tj. Sudzin i Sudzinek) oraz Barycz. Wierni nie płacili żadnych ofiar na kościół, a jedynie pracowali na polu proboszczowskim jeden dzień w tygodniu. Dla kapituły gnieźnieńskiej była przeznaczana dziesięcina z ziem kmiecych i ze wsi Gościęcin. Z karczmy w Baryczy, do której należały dwa działy ziemi, z jednego działu ziemi dziesięcina była przekazywana proboszczowi w Maluszynie, a z drugiego dla parafii w Niedośpielinie.
Znamy też obyczaje tutejszej ludności. Główną spiżarnią dla ich kuchni był las i pole, czyli to wszystko co udało się wyhodować na nienajlepszych glebach i zebrać w okolicznych lasach. Codzienne jadło stanowił własnej produkcji chleb, masło, mleko i ziemniaki. Tradycyjną potrawą tamtejszych mieszkańców pozostawała zalewajka, zwana „królową zup”. Gotowana była z zakwasu – barszczu, który robiono z mąki żytniej uzyskiwanej z żyta uprawianego we własnym gospodarstwie, wyrabianej w żarnach, potem w tutejszym młynie. Do kiszenia barszczu – żuru używano gliniane garnki zwane żurokami. Bardzo istotnym składnikiem zalewajki były suszone grzyby gąski, w tamtejszych okolicach zwane zieleniatkami i członkami. Ubóstwo i trwające długo przednówki sprawiły, że ludność wiejska zalewajkę jadała zwykle dwa razy dziennie, na śniadanie i kolację. Tylko w czasie świąt, takich jak Boże Narodzenie, na stole pojawiały się obfitsze pokarmy. Należały do nich, zgodnie z tradycją wieczerzy wigilijnej: pierogi, kluski zwane „paluszkami”, kasza jaglana z kompotem, pęczak z „siemieniatką”, kiszona kapusta z grzybami, groch oraz ryba lub śledź zaprawiony kapuścianym kwasem .
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!