Pasieka Pana Edwarda
Kurzelowski pszczelarz Edward Gładyś spotkał się z tym interesującym hobby już w dzieciństwie. Od dziesiątków lat w jego gospodarstwie mieszka cała rodzina pszczół. Nie tylko hoduje pszczoły, ale też walczy o to, by te owady chronić.
Codziennie w rannych godzinach pan Edward dogląda ule przy domy albo jedzie do leśnej pasieki, by obserwować pszczoły. Wykonuje także prace związane z poszerzaniem gniazd, zakładaniem nastawek, izolatorów, odbieraniem miodu i łączeniem pszczół. W domu po rodzicach produkuje smaczne miody.
Wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Pszczół. Zobaczcie pasiekę Edwarda Gładysia z Kurzelowa. Pan Edward ma 46 uli.
Dawniej na ziemiach polskich najprostszą metodą chowu pszczół było bartnictwo. Chociaż polegało na wykorzystaniu pszczół na zasadzie zbieractwa, nigdy nie stanowiło podstawy egzystencji, ale dało ono początek współczesnemu pszczelarstwu.
Zanikło w Polsce, jak i niemal w całej Europie, pod koniec XIX wieku. Obecnie m.in. dzięki leśnikom ta zapomniana profesja odradza się w polskich lasach. Szacuje się, że obecnie na terenie naszego kraju znajduje się już około 100 barci i kłód bartnych (m.in. w Puszczy Pilickiej, Augustowskiej, Białowieskiej czy Barlineckiej).
Jednak nie tylko bartnicy są tam mile widziani. Pszczelarze chętnie stawiają pasieki w lesie, gdyż bogactwo roślin kwitnących sprawia, że przez cały niemal sezon pszczoły znoszą nektar i pyłek kwiatowy. Również pan Edward, prezes Koła Świętokrzyskiego Związku Pszczelarzy, podchodzi do tematu leśnej pasieki entuzjastycznie, gdyż dzięki pszczołom, krzewinki (borówka, wrzos), krzewy (bez, dzika róża, głóg, leszczyna), drzewa owocowe (grusze, jabłonie, wiśnia ptasia) oraz rośliny zielne zawiązują dużo więcej owoców i nasion tak potrzebnych zwierzętom i ludziom. Jego pasieka stoi 3 kilometry od domu.
Słysząc „pożytek pszczeli” większość osób przywołuje w wyobraźni kwiaty czy też drzewa, głównie lipowe, a las na pierwszy rzut oka nie wydaje się dla tych owadów zbyt przyjazny. Tymczasem można w nim znaleźć mnóstwo roślin miododajnych, a także mszyce i czerwce, stanowiące źródło spadzi.
Niektórzy uważają miód za skarbnicę stałej gotówki. Tak niestety nie jest, bo o tym decyduje pogoda, ale też coś o czym pan Edward mówi i apeluje...mianowicie opryski.
Obejrzyj https://www.facebook.com/watch/?v=473354891758906
Pszczelarz prowadzi też własne gospodarstwo rolne.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!