Nasze gospodynie w niemieckim KL Auschwitz-Birkenau
5 października minęła 80. rocznica masakry Żydówek francuskich - więźniarek karnej kompanii kobiet niemieckiego podobozu KL Auschwitz-Birkenau Bor/Budy.
Pierwsze więźniarki przybyły do Frauen Strafkompanie Bor/Budy w czerwcu 1942 roku. Po dwóch miesiącach pozostałe jeszcze przy życiu kobiety skierowano do KL Birkenau.
Kolejne więźniarki z KL Auschwitz zostały skierowane do Karnej Kompani Bor/Budy 25 lipca 1942 roku, były to młode więźniarki Żydówki francuskie traktowane przez SS jako komunistki, w tej grupie było też kilka Polek z emigracji do Francji. Zakwaterowano je w budynku szkoły, tak samo jak poprzednią grupę Polek, rozmieszczono je po części w pomieszczeniach na parterze oraz na strychu budynku.
Choć kompania składała się z Polek, stanowiących większość oraz Żydówek z Francji i Słowacji to byly w niej także Rosjanki, Ukrainki, Jugosłowianki, Czeszki oraz Niemki. Powstanie karnej kompani kobiet wiązało się bezpośrednio z ucieczką w czerwcu 1942 r. z komanda kobiecego więźniarki Janiny Nowak.
W nocy 5 października 1942 r. sześć więźniarek funkcyjnych, m.in. Elfriede Schmidt – nazwana „królową siekiery” razem z SS-manami pilnującymi karnej kompanii od zewnątrz ogrodzenia, dopuścili się, zbrodni na przebywających w budynku francuskich więźniarkach.
Doszło do bestialskiej masakry Z rąk funkcyjnych i SS-manów używających pałek, siekier i podobnych narzędzi zginęło około 90 więźniarek. Ich zmasakrowane ciała zostały na następny dzień załadowane na ciężarówki i wywiezione do jednego z krematoriów KL Birkenau.
Śledztwo w tej sprawie przeprowadzone przez obozowe gestapo na rozkaz samego komendanta Rudolfa Hossa, które na zlecenie SS-manów dokumentował na fotografiach jeden z więźniów obozu Wilhelm Brasse (numer więźniarski nr 3444), zostało umorzone, a wszelakie dowody starano się już w tamtym czasie pozacierać. Komendant nakazał zniszczenie negatywów zostawiając tylko jedną kopię.
8 października do niemieckiego KL Auschwitz-Birkenau pojechały kola gospodyń wiejskich z gminy Włoszczowa. Zobaczyły jak wyglądało obozowe piekło. Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci postawiła sobie za cel ocalenie przedmiotów i miejsc związanych z byłym Niemieckim Nazistowskim Obozem Koncentracyjnym i Zagłady Auschwitz-Birkenau i jego licznymi podobozami. To szczególna misja – przypominania tych tragicznych wydarzeń, docierania do ich przyczyn i przechowywanie tej wiedzy w zbiorowej pamięci. Świat nie może zaprzepaścić lekcji Auschwitz.
Kobiety stanowiły jedną trzecią wszystkich więźniów obozu. Nawet komendant Auschwitz przyznawał, że trzymano je w warunkach o wiele gorszych, niż mężczyzn. Zarazem zmuszano zaś do równie ciężkiej pracy, co pozostałych więźniów.
Z łącznie około 1 300 000 osób, który wedle najbardziej wyczerpujących badań trafiły do obozu Auschwitz-Birkenau, 70% nie zostało ujęte w żadnej ewidencji. Nieszczęśnicy nie dostawali numerów, bo od razu po przyjeździe – jak pisał w sławnym raporcie Witold Pilecki – „masami gazowano [ich] i palono”. Więźniarek Auschwitz-Birkenau było według oficjalnych rejestrów około 131 000.
W każdym miesiącu w obozie kobiecym umierało lub było zabijanych przynajmniej 1500-3000 kobiet, na prawie 30 000, które tam przetrzymywano. W najstraszliwszych – nawet 9000.
W całym 1943 roku dwie trzecie z ofiar w obozie kobiecym zmarło na skutek chorób, wycieńczenia i głodu. Jedna trzecia – została zagazowana.
Podczas wyzwalania w obozowych magazynach sowieccy żołnierze znaleźli 837 000 kobiecych płaszczy oraz sukni, a do tego 7,7 tony ludzkich włosów, już zapakowanych i gotowych do transportu. Oszacowano, że musiały one pochodzić od około 140 000 kobiet.
Koła gospodyń wiejskich zwiedziły również Kraków.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!