Kuleszyńscy. Dzieje zapomnianych dzierżawców Kurzelowa
Książka autorstwa Wojciecha Kuleszyńskiego i Adama Malickiego pt. „Kuleszyńscy herbu Ślepowron i ich koligacje w XIX wieku” właśnie schodzi z maszyn Drukarni Kontur.
Jak podkreśla wydawca Michał Staniaszek publikacja przedstawia dzieje interesującej i nieco zapomnianej rodziny, która niegdyś za sprawą dzierżawy m.in. klucza dóbr kurzelowskich doszła do znacznego majątku i często występowała w lokalnych aktach stanu cywilnego jako świadkowie na ślubach i chrztach okolicznego ziemiaństwa. Punktem zwrotnym w dziejach rodziny było powstanie styczniowe, po którym rodzina została ukarana zerwaniem dzierżawy. W ten sposób historia Kuleszyńskich upodobniła się do losów zubożałej polskiej szlachty końca XIX w., pozbawionej wprawdzie majątku, ale na tyle rzutkiej i przedsiębiorczej, że potrafiącej się odnaleźć w trudnych, nowych społecznych realiach. Kolejne pokolenia rodziny zasiliły szeregi inteligencji, przedsiębiorców i naukowców.
Książka oprócz rysu historycznego w większości prezentuje pokrewieństwa i powinowactwa lokujące rodzinę w dawnej społecznej przestrzeni. Biograficzny sposób tego przedstawienia pozwolił autorom na przypomnienie wielu bardzo ciekawych postaci (niekiedy związanych z naszymi okolicami). Szczególnie warto tu podkreślić koligacje z: Żeromskimi, Saskimi, Noyszewskimi. Dzięki tym powiązaniom także nasza regionalna historia zyskała bardzo interesujące literackie i patriotyczne asocjacje.
Ks. Karol Kuleszyński był proboszczem parafii Konieczno. Sprowadził tam swoją matkę z rodzeństwem. Młodszy brat Karola, Paweł stał się protoplastą świętokrzyskiej gałęzi rodu.
Przypominamy Edwarda Bolesława Kuleszyńskiego, którego już opisywaliśmy w naszym serwisie. Urodził się 13 listopada 1843 roku. Ówczesny proboszcz kurzelowski ksiądz Mikołaj Wesołowski w akcie urodzenia zapisał, że "stawił się wielmożny Franciszek Kuleszyński, dzierżawca dóbr kurzelowskich lat trzydzieści sześć liczący w Kurzelowie zamieszkały i okazał nam Dziecię płci męskiej ... z jego małżonki Wielmożnej Antoniny z Saskich lat dwadzieścia dziewięć liczącej" (Antonina urodziła się w Jeżowicach).
Ojciec Bolesława - Franciszek Ludwik wywodził się ze szlacheckiej rodziny Kuleszyńskich (potomkowie rodu są dziś między innymi pracownikami Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach). Zaś matka Antonina Helena pochodziła z rodu Saskich - matką była Tekla Saska - spokrewnionych ze Stefanem Żeromskim. Jej brat Jan był ojcem dwóch powstańców styczniowych - Zygmunta Ksawerego i Gustawa. Mówiąc wprost, dla Bolesława byli to bracia cioteczni. Zygmunt Saski - Sas doczekał odzyskania niepodległości przez Polskę, zmarł w 1935 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim w wieku 93 lat. Gustaw 24 września 1863 roku spadł z konia pod Seceminem, podczas ucieczki po bitwie pod Rudnikami i został zabity przez Kozaków.
Przyszły powstaniec Bolesław Kuleszyński uczył się najpierw w kieleckim gimnazjum, z nagrodami i pochwałami, a potem w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo - Leśnym w Puławach. Tam ruch spiskowy młodych był niezwykle silny. Wszyscy słuchacze Instytutu poszli do powstania styczniowego. Było ich 400. W świątyni Sybilli, w parku dóbr Czartoryskich, przyrzekali sobie braterstwo i walkę na śmierć i życie. Źle uzbrojony oddział (nawet w kosy) ruszył do walki przeciw zaborcy. Kuleszyński, prawdopodobnie jak większość puławiaków, dotarł do oddziału Mariana Langiewicza. Być może przeszedł szlak od Staszowa, Małogoszcza, Pieskowej Skały, Goszczę po Grochowiska. Wiadomo, że walczył także w oddziale Zygmunta Chmieleńskiego na ziemi włoszczowskiej i jędrzejowskiej. Zginął w czasie powstania i został pochowany w bezimiennej mogile.
Źródłem bezcennym do dziejów Saskich i Kuleszyńskich jest opracowanie Kazimiery Zapałowej "Rodzina Stefana Żeromskiego w Świętokrzyskiem". Czytamy tam:
"Po lekturze maszynopisu pracy księdza Józefa Zdanowskiego Klasztor i kościół sióstr Norbertanek w Imbramowicach, udostępnionego mi przez niezwykle skromną ale bardzo kompetentną siostrę Angelę z Archiwum Kurii Diecezjalnej w Kielcach, zapragnęłam zobaczyć klasztorne mury i wszystko to, co mogły – jak przypuszczałam – widzieć jakieś krewniaczki, czy powinowate Stefana Żeromskiego: Katerlanki, Saskie, Trepczanki, Paczkówny, Kuleszyńskie, Makólskie, itd.
Jadę. Jest piękna październikowa jesień. Słońce i złoto liści. Pełne owoców sady. Poranne mgły, a później jaskrawość i ciepło. Wchodzę w klasztorną bramę - dzwonnicę wzruszona dostojeństwem miejsca, powabem architektury, ciszą i czymś szczególnym, czego nie potrafię nazwać, a co bez reszty zajmuje i wchłania...
Klasztor klauzurowy to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. W dzień trwają prace remontowe, prace w gospodarstwie i ogrodzie. Często docierają też do mojej samotni odgłosy wspólnej modlitwy. Wieczorem zapada cisza, że słychać skrzypnięcie podłogi, szelest materiału sukni, czy przewracanej kartki papieru.
Przeglądam dzienniki uczennic. Znajome nazwiska: Franciszka i Klotylda Kuleszyńskie – córki Franciszka i Antoniny z Saskich Kuleszyńskich – naddzierżawców Kurzelowa. Przypominam sobie, że Franciszek był chrzestnym Adama Juliana Saskiego – syna Wiktoryna i Ludwiki Saskich w Szczekocinach, później asystował przy chrztach dzieci Józefaty i Jana Saskich: Ludwika Teofila w Brzegach i Tadeusza Stefana w Rembieszycach. Żona Franciszka – Antonina, rodzona siostra Jana Saskiego, trzymała do chrztu najmłodszą córeczkę swego brata: Kazimierę Helenę Saską w 1862 roku w Małogoszczu. Nazwisko Franciszka Kuleszyńskiego pojawiło się też po latach na kartach Dzienników.
30 października 1882 roku Żeromski napisał: Wczoraj czytałem w „Gazecie Kieleckiej" nekrolog Franciszka Kuleszyńskiego, dalekiego kuzyna mojego. Urodził się w roku 1804. Po ukończeniu uniwersytetu przez 36 lat dzierżawił dobra Kurzelów, gdzie teraz mieszkają wujostwo Kozłowscy (...). Był to nieposzlakowanej poczciwości człowiek! Przecierpiał wiele w życiu jak wszyscy, co serce tkliwsze i duszę poczciwą chowają w piersi. Cześć popiołom twym, czcigodny starcze!
Wśród uczennic imbramowickiej pensji odnajduję też nazwisko Józefy Saskiej – córki Wiktoryna i Ludwiki z Żeromskich, ciotecznej siostry Stefana Żeromskiego, która uczęszczała tu w latach 1853-1857 i ukończyła edukację z wynikiem bardzo dobrym i zachowaniem bardzo przyzwoitym. Nie wszystkie panienki otrzymywały tak chwalebne cenzury. Otóż kształciła się tu Felicja Trepka córka Jana i Salomei, której zachowanie wiele do życzenia pozostawia, czy Maria Formińska – córka dyrektora Szkoły Wyższej Realnej w Kielcach, której zachowanie było haniebne, nie otrzymała promocji i musiała opuścić Imbramowice".
Książkę można kupić w Drukarni Kontur w cenie 65 zł.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!