Na Gromnicę masz zimy połowicę
Fot. Teodor Axentowicz, "Na gromniczną"
W kulturze ludowej Święto Matki Bożej Gromnicznej traktowane było jako moment przełomowy nie tylko ze względu na liturgię kościelną. Uważano bowiem, że w tym dniu przypada połowa zimy. Stąd też znane są liczne przysłowia związane z tym dniem, które przypomnimy. W Polsce obchody wiążą się z obrzędem poświęcenia gromnic. Nazwa świecy dała nazwę święta - „Matki Bożej Gromnicznej”., które jest obchodzone 2 lutego. Gromnicy bowiem przypisuje się moc odpierania burzowych gromów i wszystkiego co złe. Kiedyś gromnice obowiązkowo wykonywano z wosku pszczelego i po zapaleniu jej dom napełniał się pięknym zapachem.
Poeta Józef Strug napisał piękny utwór dotyczący Matki Bożej Gromnicznej:
„Gdy życie nasze dobiegnie do końca,
Gdy Bóg ostatnie godziny policzy,
Niech nam zaświeci, jak promienie słońca,
Światło gromnicy (…)”
W dawnych czasach podczas nabożeństwa bacznie obserwowano płomień świecy. Skwiercząca gromnica miała zwiastować burzowy rok, a gdy wosk z niej obficie kapał to oznaczało, że zima będzie jeszcze długo trwała. Po skończonej mszy, gromnicę z tym poświęconym ogniem, jeżeli warunki na to pozwalały, starano się donieść do domu. Wierzono, że zgaśnięcie po drodze świecy przynosi nieszczęście, a nawet śmierć domownika. Jeśli odległość od kościoła była znaczna, gromnicę po poświęceniu gaszono i zapalano dopiero w obejściu.
Poświęconą w kościele zapaloną gromnicę starano się przede wszystkim zanieść do domu, by od niej rozpalić ogień, który zwiastować miał zgodę i miłość w rodzinie. Gdy warunki nie pozwalały nieść zapalonej gromnicy, zapalano ją dopiero w domu. Z zapaloną świecą obchodzono całe gospodarstwo, aby odstraszyć zło. Poświęcone świece, jako znak Bożej jasności, zapalano w trudnych chwilach: podczas burzy stawiano te świece w oknach, gromnicami zażegnywano klęski gradowe, dymem z nich kreślono znaki krzyża na drzwiach, piecu, oknach i belkach sufitu jako „zapory” przeciw nieszczęściom i złu. Zapalano ją również przy konającym, aby jej światło ogarnęło umierającego w ostatniej ziemskiej chwili. Wszystko ma przypominać ewangeliczną perykopę, według której Jezus, zgodnie z prawem żydowskim, jako dziecko był ofiarowany Bogu w świątyni jerozolimskiej. Widząc Dziecię, starzec Symeon wypowiedział proroctwo, nazywając Jezusa „światłem na oświecenie pogan i chwałą Izraela”.
Z dniem Matki Bożej Gromnicznej związanych jest wiele przysłów ludowych. Ich powstanie wiązało się z obserwacją pogody, gdyż ludzie starali się ją w jakiś sposób przewidzieć, a innych narzędzi poza śledzeniem zjawisk atmosferycznych nie mieli. Ta wiedza była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Złą wróżbą było pojawienie się słońca, bo zapowiadało mokry i zimny rok, a zatem nieurodzaj.
„Gdy w Gromnicę z dachów ciecze, zima jeszcze się przewlecze”, „Gdy słońce świeci jasno na Gromnicę, to przyjdą większe mrozy i śnieżyce” czy „Jasna Gromnica – zła orędownica”. To tylko niektóre z przysłów. Ogromną wagę do tego dnia przywiązywali owczarze, którzy zamykali drzwi owczarni, aby żaden promień słońca nie wpadł do środka. Wierzyli, że promienie słoneczne zaszkodzą owcom. Oskar Kolberg przytacza nawet takie przysłowie: „Owczarz w owczarni woli widzieć wilka, jak słońce w dzień Gromnicy, chociażby chwil kilka”. Czy był to przesąd? Nie, długa zima opóźniała wiosenny wypas owiec.
Święto Matki Boskiej Gromnicznej ma w naszym kraju długą tradycję. Kościół, jak głoszą podania, obchodził to święto już w IV wieku, za papieża Gelazjusza. Oficjalna nazwa to uroczystość Ofiarowania Pańskiego i Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny. Jak Polska długa i szeroka wierzono, że gromnica wystawiona w oknie uchroni domostwo przed uderzeniem pioruna. Ponieważ towarzyszyła człowiekowi praktycznie od chwili narodzin aż do śmierci w wielu katolickich rodzinach gromnica, którą dziecko otrzymuje na chrzcie jest przechowywana do pierwszej komunii, a czasami i dłużej.
Święto to wypada 40 dni po Bożym Narodzeniu. W tradycji ludowej w uroczystość Matki Bożej Gromnicznej kończy się śpiewanie kolęd, trzymanie żłóbków i choinek.
Z dawien dawna uważano Matkę Boską Gromniczną za opiekunkę chroniącą od napaści wilków. Matkę Boską połączono z wilkami, ponieważ według legendy uratowała wilka, którego chłopi chcieli zabić. Uratowane stworzenie stało się Jej oddane i posłuszne, zatem Maryja mogła chronić ludzi przed podchodzącymi pod ich zagrody wilkami. Ludowe obrazy często przedstawiają Maryję z Dzieciątkiem na ręku, gromnicą w dłoni i wilkami w zimowym pejzażu. Luty nazywany wilczym miesiącem, to czas, gdy wilki rozpoczynają ruję i są szczególnie niebezpieczne. Strach przed napaścią tych wygłodniałych zwierząt paraliżował ludzi, więc uciekano się do różnych sposobów ochrony. Kiedy zimą słychać było wycie wilków wypalano płomieniem gromnicy krzyże na pomieszczeniach, w których były domowe zwierzęta. Często w zimową podróż zabierano gromnicę, gdyż wierzono, że jej blask zniechęci wilki do ataku.
W dniu święta Matki Boskiej Gromnicznej nie wolno było urządzać żadnych zabaw czy wesel.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!