Buławę dostał, wojskiem już nie dowodził. Czarnca uczciła 360. rocznicę śmierci Hetmana Stefana Czarnieckiego
Henryk Sienkiewicz, w liście nadesłanym na uroczystość odsłonięcia epitafium Stefana Czarnieckiego w Czarncy w 1907 r. napisał m.in.: „Zostawił on dla nas niezapomnianą naukę, że na ratunek Ojczyzny nigdy nie jest za późno i że z upadku zawsze podnieść ją można. Insze czasy i nie orężem, ale pracą, nauką i oświatą ludu należy dobijać się dobrobytu (…). By jednak zwyciężyć, by wiek niedoli w wiek błogiej pomyślności i swobody przemienić, trzeba tak wierzyć, w Boską i dziejową sprawiedliwość, taką mieć nadzieję w lepszej przyszłości i tak kochać Ojczyznę, jak wierzył, ufał i kochał Stefan Czarniecki”.
16 lutego 1665 r. w Sokołówce na Ukrainie, w wyniku ran odniesionych podczas tłumienia buntu w Stawiszczu zmarł Stefan Czarniecki. Został z honorami pochowany w rodzinnej Czarncy. Pamięć o Hetmanie sprawia, że 15 listopada br. w Czarncy mogliśmy zobaczyć ostatnie dni wodza dzięki pasjonatom historii i tym, którym droga jest pamięć o hetmanie. Wystąpili: Podolski Regiment Odprzodowy, Małopolska Chorągiew Husarska i Wataha Rycerska. Miejscem inscenizacji była remiza OSP. Piękne uroczystości zorganizowała miejscowa szkoła i Towarzystwo Pamięci Hetmana Stefana Czarnieckiego. Wydarzenie, w którym udział wzięli nie tylko mieszkańcy gminy, ale całego regionu, wsparła Gmina Włoszczowa, a odnotowały regionalne media tutaj
Patronat Honorowy objął burmistrz Włoszczowy Grzegorz Dziubek.
„Jam nie z soli ani roli, ale z tego, co mnie boli” - to prawdopodobnie najsławniejsze zdanie Stefana Czarnieckiego, jakie zachowało się do czasów współczesnych. I zapewne najtrafniej opisujące jego życie i niezwykłą karierę. Wywodził się ze średnio zamożnej szlachty, miał aż ośmiu braci i niewielkie widoki na przyszłość. Nie miał szans na udział w rodzinnym majątku i zbyt gruntownego wykształcenia. Źródła podają źródła, że ukończył jedynie kolegium jezuitów w Krakowie. Mimo wielu przeciwności kilka tygodni przed śmiercią otrzymał - zarezerwowaną wyłącznie dla magnatów - buławę hetmana, na co zgody nie dawała Rada Hetmańska.
Był jednym z najważniejszych ludzi Rzeczpospolitej, z majątkiem bliskim rodom arystokratycznym. Awans społeczny, praktycznie niemożliwy bez fortuny i wpływów w XVII wiecznej Polsce, zawdzięczał - cechom charakteru - przede wszystkim niezwykłemu talentowi wojskowemu (zwłaszcza w wojnie podjazdowej) i dochowaniu wierności królowi Janowi Kazimierzowi Wazie.
Karierę wojskową wybrał już w młodości. Po mistrzowsku spisywał się zwłaszcza we wspomnianych wojnach podjazdowych, za co niezwykle cenili go Tatarzy. Ta umiejętność przyniosła mu sławę podczas potopu szwedzkiego. Jako jeden z nielicznych dowódców nie przeszedł na stronę Karola Gustawa. Szwedów nękał ciągłymi podjazdami.
Za te dokonania trafił do literatury (Potop Sienkiewicza), hymnu (jako jeden z dwóch Polaków), na malarskie płótna (m.in. Brodero Matthisena czy Leopolda Löfflera, pamięć o Stefanie Czarnieckim trwała zwłaszcza dzięki malarzom historycznym XIX w., takim jak: Juliusz Kossak ), a także do serca Jana Kazimierza - bo to on obdarzył go buławą wbrew protestom możnych.
W 1659 r. gdański księgarz Jerzy Förster wydał dzieło poświęcone Stefanowi Czarnieckiemu. Utwór stanowił relację historyczną zawierającą elementy panegiryzmu, jest więc ciekawym dokumentem epoki. Autor opisuje uroczystości zorganizowane we Lwowie w lipcu 1657 r., kiedy to po kapitulacji księcia Siedmiogrodu, Jerzego Rakoczego, wojewoda ruski Stefan Czarniecki uroczyście wkroczył do Lwowa.
Temat uroczystego wjazdu wojewody do Lwowa podejmuje Ingressus illustrissimi […] domini Stephani in Czarnca Czarniecki terrarum Russiae palatini, Petricoviensis, Covlensisque et Ratnensis praefecti Leopolim […] post Hungaros, Cosacosque et Valachos ac Moldavos insignibus aliquot cladibus affectos. Anno victoris et triumphatoris Christi Jesu 1657 (Uroczysty wjazd jaśnie wielmożnego […] pana Stefana na Czarncy Czarnieckiego, wojewody ziem Rusi, starosty piotrkowskiego, kowelskiego i ratneńskiego do Lwowa […] po zadaniu dotkliwych klęsk Węgrom i Kozakom oraz Wałachom i Mołdawianom w roku zwycięzcy i tryumfatora, Chrystusa, 1657). Dzieło dedykowano zięciowi Czarnieckiego – staroście chęcińskiemu Janowi Branickiemu.
Z roku 1787 pochodzi Historia Stefana na Czarncy Czarnieckiego, wojewody kijowskiego, hetmana polnego koronnego autorstwa pijara Michała Krajewskiego, który nawiązywał do Annales Wespazjana Kochowskiego. Tekst Historii poprzedzała mowa, w której autor analizował dokonania hetmana na tle sytuacji Rzeczypospolitej XVII w. Podkreślał znaczenie Czarnieckiego jako osoby, która wywarła wielki wpływ na dzieje kraju i zestawiał go z hetmanami Zamoyskim oraz Chodkiewiczem. Po przedmowie następowała biografia Czarnieckiego.
Czarniecki miał też niestety swoją czarną legendę. Podobno był dowódcą okrutnym - pozwalającym na rabowanie i mordowanie jeńców i niezwykle chciwym człowiekiem. Oskarża się go m.in. o kilkukrotne zagarnięcie żołdu przeznaczonego dla własnych żołnierzy. Ale jego legendy i tak nie nic nie jest w stanie naruszyć. Ona żyje w sercach Polaków, a szczególnie w rodzinnej Czarncy, gdzie ufundował kościół św. Floriana i tu spoczął. Wciąż jest wzorem ofiarnej służby dla Ojczyzny.
Fragment homilii ks. Wiesława Balca, proboszcza parafii Czarnca.
Gdy upadała Rzeczpospolita przed królem Stanisławem Augustem Poniatowskim wygłosił krótką mowę Stanisław Szczęsny Potocki (1752–1805). Celem było zgłoszenie postulatu wystawienia pomnika Stefana Czarnieckiego w Warszawie „dla odnowienia młodzi umysłów i na jaki wzór modelować się mają”. Brzmiały tak: "„Stany Rzeczypospolitej skonfederowanej, zgromadzone 1788 roku. Temu, co nigdy o Rzeczypospolitej nie zwątpił, co o królu swoim nie zapomniał, co w najgorszych Rzeczypospolitej czasach, gdy wszystko stracone zdawało się, mężnie i radząc, i czyniąc, Rzeczpospolitą zbawił, króla swego tron wiernością nieprzełamaną i męstwem niezwyciężonym zabezpieczył".
Hetman patronuje w gminie Włoszczowa dwóm szkołom - SP w Czarncy oraz ZS nr 2 we Włoszczowie. Wodza upamiętnia Centrum Kultury i Edukacji w rodzinnej miejscowości. W mieście jego imię sławi ulica, rondo na obwodnicy i klub sportowy. Doczekał się okazałego pomnika dłuta prof. Mariana Koniecznego w Czarncy (latach 1972-81 był rektorem krakowskiej ASP). Hetmańskie tradycje kultywuje Towarzystwo Pamięci.
Do obejrzenia relacji zapraszamy także na stronę fb.
Iwona Boratyn


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!