78.rocznica Powstania Warszawskiego. Z tajnych kompletów do partyzantki
Tajne nauczanie w Obwodzie Włoszczowskim AK, zwłaszcza w Słupi Jędrzejowskiej to był fenomen. Dopiero wojna przyniosła chłopskim dzieciom niepowtarzalną okazję do podjęcia nauki i sprawiła, że szkoła znalazła się na wyciągnięcie ręki.
W roku 1943/44 Powiatowa Komisja Oświaty i Kultury otrzymała od organizacji podziemnych konia i bryczkę do wyjazdów w teren w celu załatwiania spraw oświatowych i opieki nad młodzieżą, organizowania pomocy dla nauczycieli, zatrudniania bezrobotnych lub „melinowania” spalonych. Z drugiej strony, TON pomagała ukrywać lub zatrudniała „spalonych”, zaopatrywała rannych w lekarstwa, uczyła i dokształcała młodzież partyzancką, wysyłała paczki więźniom.
Rok 1944 dla szkolnictwa i dla cywilnej ludności na tutejszym terenie przyniósł nowe, bardzo bolesne doświadczenia. Szkoły zajmowane były na szpitale, na wzmocnione posterunki żandarmerii i policji, na obozy pracy przy okopach, do których ściągano przymusowo mieszkańców wsi i miast, nauczycieli i młodzież.
Najważniejszymi ośrodkami tajnego nauczania stały się: Włoszczowa, Szczekociny i Słupia. Wszędzie z tajnym nauczaniem ściśle współpracowały struktury AK. Było to o tyle łatwe, że wielu nauczycieli było jednocześnie żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego. Komenda Obwodu nakazywała zresztą swoim strukturom udzielanie wszelkiej pomocy, głównie materialnej i lokalowej, tajnemu nauczaniu. Naukę ochraniali więc żołnierze.
Po nosem Niemców
Szczególnym przykładem ośrodka tajnego nauczania była Słupia, gdzie w czasie okupacji działało tajne gimnazjum, potem także liceum, a od 1943r. filia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Powstanie ośrodka związane jest z pobytem tam podczas okupacji Romana Czerneckiego (przed wojną dyrektora gimnazjum i liceum w Kętach), który już 10 listopada 1939r. w imieniu grupy nauczycieli zawiera umowę z właścicielami majątku ziemskiego w Słupi, na prowadzenie tajnego nauczania w roku szkolnym 1939/1940. Rozwój ośrodka możliwy jest dzięki wsparciu administratora majątku, kpt. Mariana Rudzińskiego „Lucjana”, który stworzył nauczycielom odpowiednie warunki. W roku szkolnym 1939/40 nauką objęto 16 uczniów.
Cała rodzina od początku działała w ruchu oporu, a majątek w Słupi przyjmował wielu uchodźców, nie bacząc na represje, które okupant nasilał z każdym aktem dywersji. Władysław Byszewski - syn właściciela majątku szkołę średnią ukończył na tajnych kompletach w rodzinnym domu. Został kapralem podchorążym AK. Za działalność okupacyjną otrzymał Krzyż Armii Krajowej oraz medal Polska Swemu Obrońcy, przyznany przez rząd londyński. Studia, rozpoczęte w konspiracji, ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w 1947 roku, otrzymując tytuł magistra i inżyniera rolnictwa i hodowli. Po dość długim oczekiwaniu na pracę został asystentem Ryszarda Zoppiego w Stadninie Koni pełnej krwi angielskiej w Kozienicach.
Gdy w pokoiku na piętrze pałacu w Słupi ukrywał się czekający na przerzut do Anglii Wincenty Witos, na parterze kwaterował niemiecki major. Ośrodkiem tajnego nauczania pałac stał się głównie za sprawą wspomnianego Romana Czerneckiego, który jako profesor w Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Kielcach uczył przed wojną Władysława Byszewskiego, syna Ludwika i Zofii z Dreckich, współwłaścicieli majątku Słupia. Zaprzyjaźnił się z ojcem ucznia, który na początku niemieckiej okupacji udzielił mu schronienia.
Wśród pierwszych nauczycieli znaleźli się: ks. Franciszek Pałysiewicz, ówczesny proboszcz, Wiera Wołkowicka, guwernantka w pałacu, która uczy francuskiego, Wacław Krynicki, nauczyciel biologii i geografii, Janina Czernecka ucząca języka niemieckiego, Irena Michalewska, siostra Romana zatrudniona jako nauczycielka historii, Władysław Michalewski, który uczy matematyki, fizyki i chemii. Sam Czernecki – oprócz pełnienia funkcji dyrektora zespołu – uczy polskiego i łaciny oraz propedeutyki filozofii. W 1940 r. zostaje członkiem ZWZ, a potem AK (pseudonim „Wrzos”). Oddziały partyzanckie zapewniają ochronę uczestnikom tajnych kompletów.
1 czerwca 1942 r. Komisja Oświaty i Kultury nadaje konspiracyjnej placówce oświatowej w Słupi nazwę „Gimnazjum i Liceum Ziemi Włoszczowskiej”. W roku szkolnym 1943/44 w tajnej szkole uczą się już 563 osoby.
Grono nauczycielskie poszerza siatkę tajnego nauczania
Tajne nauczanie w okresie okupacji niemieckiej było w swoich początkach akcją powszechną, podejmowaną spontanicznie. Przekształcając się z czasem w dobrze zorganizowaną akcję masową, stało się również jedną z bardziej efektywnych form walki z okupantem o zachowanie narodowej tożsamości. W powiecie włoszczowskim, nauczaniem tym objęte zostało 10 500 uczniów, tj. 78% całej młodzieży. Obwód Włoszczowski AK był też jednym z nielicznych, na obszarze okupowanego kraju, w obrębie którego, w Słupi, została zorganizowana od podstaw placówka nauczania na poziomie szkoły średniej, a już na pewno jedynym, w którym na terenach wiejskich zorganizowano trzy szczeble tego nauczania,tj. podstawowe - powszechne, średnie i wyższe.
Tajne nauczanie było wówczas szkołą patriotyzmu. W wielu wiejskich domach izby zostały zamienione na sale lekcyjne, a na tajnych kompletach uczyły się dzieci, które w wielu miejscowościach tworzyły po wojnie pierwsze pokolenie wiejskiej inteligencji. W Obwodzie Włoszczowskim ponad 48 procent uczniów tajnej szkoły średniej stanowiły dzieci rolników, rzemieślników i pracowników fizycznych. Tak dorastał kapitał przyszłej Polski.
Przed samą wojną na terenach, które weszły później w skład GG w szkołach powszechnych uczyło się 1.650.876 uczniów. W roku 1940/41 było ich już o prawie 700 tys. mniej. Wpływ na spadek miał fakt usunięcia ze szkół polskich uczniów pochodzenia żydowskiego.
Oficjalne dane niemieckie podają, że w dystrykcie radomskim w ciągu pierwszych czterech miesięcy 1940 roku liczba nauczycieli zatrudnionych w szkolnictwie powszechnym zmniejszyła się o prawie 2 tysiące.
W pierwszych dniach okupacji Niemcy ogłosili, że wszyscy pracownicy urzędów i nauczyciele mają stawić się do pracy. W szkole rozpoczęła nauka. Jaka? Władze okupacyjne zarządziły, że na terenie Generalnej Guberni w szkołach powszechnych nie można uczyć historii, geografii, literatury. Zostały okrojone programy języka polskiego, matematyki, biologii i przedmiotów artystycznych.
Wszystkie szkoły wyższe i średnie, biblioteki i instytucje naukowe zostały zamknięte. Zabroniono też nauczania mężatkom. W ten sposób pozbawiono pracy ponad 60 nauczycielek.
Odzew nauczycieli był natychmiastowy. Już jesienią Związek Nauczycielstwa Polskiego przekształcił się w Tajną Organizację Nauczycielską (TON) i polecił dalej prowadzić działalność organizacyjną, samopomocową, kulturalno-oświatową i niepodległościową.
- Na powiatowej konferencji kierowników szkół, zorganizowanej w końcu października 1939 r. przez Schulamt (Urząd Szkolny) w sprawie nauczania oraz oddania na makulaturę podręczników i książek bibliotecznych, przekazaliśmy z Antonim Wierzbowskim informację, że: „Tajna Organizacja Związkowa istnieje i działa. Będziemy uczyć po polsku i wszystkiego. Podręczniki i lekturę zatrzymamy, oddajemy szpargały. Działamy ostrożnie. Nie poddajemy się!” .Zebranie nauczycielskie prowadził prezes Franciszek Lipowski jako senior i znany działacz ludowy. Odbywało się w szkole powszechnej nr 1 we Włoszczowie. Na korytarzu czuwali żandarmi – napisał we wspomnieniach Bolesław Król, nauczyciel w Słupi.
Przyjdzie zwycięstwo
W 1940 r. powiat włoszczowski został przyłączony do powiatu jędrzejowskiego, gdzie w tzw. Kreisschulamtcie pracował jako radca szkolny nauczyciel ze wsi Stojewsko, Herman Sterlack. Niemiec. W Stojewsku była kolonia niemiecka. Nauczyciel Herman Sterlack okazał się agentem gestapo i przyczynił się do aresztowania wielu nauczycieli polskich. Mimo tych zagrożeń, na terenie powiatu włoszczowskiego, już w listopadzie 1939 r. TON rozpoczęła tajne nauczanie. - W szkołach w owym czasie zapanował jakiś trudny do opisania nastrój powagi, czujności i jednomyślności. Trudno też wyrazić, z jakim pietyzmem i wzruszeniem śpiewano Rotę Konopnickiej na początku i na końcu zajęć szkolnych. Do tajnego nauczania wciągnięto także zwolnione nauczycielki - mężatki i nauczycieli ukrywających się, szczególnie ze szkół średnich, oraz nauczycieli - oficerów rezerwy – pisze Bolesław Król. - Tajne nauczanie, które od początku opierało się na hasłach: „Pracujemy nie dla wroga, działamy na przekór, zwycięstwo nadejdzie, a z nim i zmiany społeczne!”, z wolna zaczęło przybierać formę bardziej zorganizowaną i rozwijało się w konkretnych już kierunkach, jak: nauczanie przedmiotów zabronionych (historii, geografii i literatury), realizowanie programu pełnej 7-klasowej szkoły powszechnej, opieka moralna nad młodzieżą, organizowanie pomocy dla nauczycieli pracujących, wysiedlonych bądź pozbawionych pracy, ukrywających się i uwięzionych, upowszechnianie tych haseł wśród społeczeństwa, zapewnianie bezpieczeństwa zarówno nauczycielstwu jak i młodzieży, współpraca z organizacjami podziemnymi, itp. – wymienia Bolesław Król.
Nauczanie tajne odegrało wielką rolę w takich gminach, jak: Irządze, Lelów, Rokitno, Szczekociny, Moskorzew, Słupia, Secemin, Radków i inne. Pracę konspiracyjną traktowano bowiem na równi z działalnością narodowo-wyzwoleńczą, bo zarówno za jedną, jak i drugą groziły kara śmierci, obóz i tortury. - W północnej stronie powiatu i w okolicy Włoszczowy sytuacja była trudniejsza. Ludność polska znajdowała tu się pod silnym pręgierzem wyżej wspomnianych kolonistów ze Stojewska, Skałki czy Wymysłowa, którzy podnosili coraz wyżej głowy, śledzili i donosili o wszystkich poczynaniach. Nauczyciele nie byli pewni dnia, ani godziny. Z 29 nauczycieli uwięzionych 21 pochodziło z północnej strony powiatu – dowiadujemy się od Bolesława Króla.
Nauka poszła w las
W roku szkolnym 1941/42, kierując się wytycznymi Centrali TON i Departamentu Oświaty i Kultury przy Delegaturze Rządu na Kraj, przystąpiono do organizacji powiatowych i gminnych komisji oświaty i kultury.
W skład Powiatowej Komisji Oświaty i Kultury weszli:
* W Moskorzewie - Zygmunt Benno, później Leon Zapart,
* w Seceminie - Marian Flankowski, później Józef Orzechowski,
* we Włoszczowie (mieście i gminie) - Wincenty Adamczyk, później Józef Stępień,
* w Radkowie - Henryk Skowron, później Mieczysław Kocela,
* w Krasocinie - Marian Bednarski,
* w Olesznie - Kazimierz Śliwa, później Leon Kusiński,
* w Kluczewsku - Stanisław Członkowski,
* w Kurzelowie - Stanisław Schabowski, później jego żona Jadwiga Schabowska
Tajne komplety w Seceminie, we Włoszczowie i w okolicy były zalążkiem liceum ogólnokształcącego we Włoszczowie, którego pierwszym dyrektorem był Adam Gruchalski, wysiedlony z Warszawy do Secemina, gdzie prowadził tajne nauczanie.
W całym obwodzie nauczyciele wspólnie z organizacjami podziemnymi AK, BCh, i AL prowadzili tajne komplety z dorosłymi w zakresie oświaty rolniczej, uniwersytetów ludowych, spółdzielczości, organizowało czytelnictwo w punktach bibliotecznych, dyskusje polityczno-społeczne, wydawało biuletyny i przekazywało wiadomości radiowe. Młodzież kompletów tajnego nauczania zarówno szkół powszechnych, jak i średnich urządzała z okazji rocznic narodowych wieczorki artystyczne, recytacje, śpiewy itp. Z tymi imprezami docierano też do „chłopców z lasu”, bo wielu starszych uczniów uczęszczało na komplety w dzień, a w nocy było partyzantami.
W pałacu uniwersytet dla ludu
W listopadzie 1943 r. nastąpiło otwarcie roku akademickiego w Słupi. Uroczystość była ubezpieczana przez oddziały AK. Utworzone zostały wydziały: lekarski, filozoficzny, polonistyczny, rolnictwa, ekonomii i prawa. Na studia zapisało się 46 osób, które przybyły z innych stron kraju. Na konsultacje przyjeżdżali z Krakowa pracownicy nauki. Po wyzwoleniu wszystkim studentom zaliczono zdane egzaminy, kolokwia i prace egzaminacyjne. Jesienią 1944 roku przebywał w Słupi kilkukrotny premier RP Wincenty Witos, który bardzo interesował się podziemną akcją oświatową. Pod koniec okupacji nauką zostało objętych ponad 900 uczniów, 100 zdało maturę.
- „Wielu uczestników tych kursów z obwodu Częstochowa, Radomsko, Włoszczowa - mimo powojennych ciernistych dróg, aresztowań, więzień itp. represji - uzyskało wysokie pozycje społeczne, zwłaszcza w ostatnim 20-leciu. Wielu uzyskało wysokie stopnie naukowe, w tym profesorów uniwersyteckich, niektórzy zrobili karierę w dziedzinie literatury, sztuki, leśnictwa, rolnictwa, wojskowościi służbie nie tylko w Wojsku Polskim, ale również w Armii Brytyjskiej i Amerykańskiej - dochodząc nawet do stopni generalskich i wykładowców na wyższych uczelniach wojskowych. Również byli tacy, szczególnie w okresie od 1990 roku, którzy piastowali stanowiska ambasadorów, ministrów..." – napisał we wspomnieniach płk. Zbigniew Zieliński, honorowy obywatel Włoszczowy.
We „Wspomnieniach maturzystów ostatniej tajnej matury w Słupi. Rocznik 1944” uczniowie Czerneckiego czytamy: - "Słupia stała się centrum i ostoją wielkiej sprawy! Nauczanie na tajnych kompletach (kilkuosobowych) w domach jej mieszkańców, jak również w okolicy na terenie powiatu – w chatach, leśniczówkach, na plebaniach – było nie tylko przejawem oporu, ale także zachowaniem narodowej tożsamości i dowodem patriotyzmu. (...)"
Na wyzwania czasu powojennego Czernecki, wybitny pedagog, odpowiada tak:": „(…) musimy przebudować szkołę naszą, musimy przebudować siebie, musimy nie tylko ciągle nieustannie poznawać naszą rzeczywistość i mówić o niej młodzieży naszej, musimy nie tylko ilustrować ją wykresami i statystykami, musimy nie tylko docierać do prawdy o naszej rzeczywistości, ale musimy prawdą tą nie w dotychczasowy, sporadyczny, przypadkowy i świąteczny, lecz w zorganizowany, przemyślany i planowy sposób przekształcać młodzież naszą i przekształcać środowisko, z którego młodzież ta pochodzi i w którym żyje”.
Ambicją Czerneckiego jest wtedy stworzenie pierwszej bezpłatnej szkoły chłopskiej, która do pewnego stopnia byłaby niezależna politycznie i ekonomicznie. Taki zamiar odpowiada więc na formułowane w tym czasie postulaty przemian polskiej inteligencji, a także na gruntowne zmiany zachodzące w strukturze społecznej ówczesnej Polski. Czernecki tak przedstawia cele nowej szkoły: „Chcemy wychować wiejskiego nauczyciela, pozbawionego malkontentyzmu, nauczyciela, który przeorze ugory wsi naszej, który wydrze wieś z przekleństwa, przesądu, ciemnoty, zabobonów; chcemy wychować nowego inteligenta, zrośniętego ze swym chłopskim środowiskiem, chcemy uchronić go przed wysferzeniem się"
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!