160 rocznica Powstania Styczniowego. Ksiądz, który kupił buntownikom papierosy
W tamtym zaborczym czasie czasie przestrzenią wolności był Kościół. Księża diecezjalni oraz zakonni wszędzie tam, gdzie było to możliwe podejmowali wysiłek, aby mobilizować się i dodawać otuchy. W naszym regionie było wiele takich sztandarowych postaci i warto o tym pamiętać. Ksiądz Marcin Smółka w 1863r. odmówił we Włoszczowie pogrzebu Polaka na usługach Rosjan, kupił tysiąc sztuk papierosów dla powstańców. Aresztowany, później ukrywał się w kwaterze Mariana Langiewicza.
W niektórych okolicach jak np. Dzierzgów za sprawą duchownych chłopi byli przychylnie nastawieni do powstańców, wznosili okrzyki ”Niech żyje Polska”. Proboszczowie zapoznawali chłopów z dekretem o uwłaszczeniu.
Ks. Smółka urodził się 11 listopada 1839 roku, był dziekanem i proboszczem w Olkuszu, zmarł w 1928 roku. Ukończył Seminarium Duchowne w Kielcach. Święcenia kapłańskie przyjął 5 lipca 1863 roku.
Na wieść o wybuchu powstania zorganizowane zostało w kieleckim seminarium spotkanie, które tak opisał ks. Marcin Smółka: „wtedy śp. bp Maciej Majerczak i profesorowie zgromadzili nas kleryków na sali teologicznej i ostrzegali, abyśmy nie słuchali agitatorów, którzy mogą lada chwila nadejść, żeby nas obietnicami wywieźć w pole. Ostrzeżenie dzięki Bogu pomogło, jednak w nocy dwóch kolegów uciekło, ale zakład został ocalony i lekcje szły dalej”.
Bp Majerczak oficjalnie przestrzegał kleryków przed udziałem w powstaniu, jednak tych duchownych, którzy wzięli udział, wspierał, narażając się władzom rosyjskim. Działanie biskupa było podyktowane sytuacją prawną duchownych, którzy zgodnie z prawem kościelnym nie powinni walczyć z bronią w ręku (i w pewnym sensie mieszać się do polityki). Ponadto chodziło o ocalenie zakładu teologicznego od dezintegracji, która byłaby skutkiem podsycenia i tak silnych nastrojów patriotycznych. Sam w okresie powstania listopadowego jako młody ksiądz, nie będąc jeszcze biskupem, aktywnie angażował się w sprawę walk narodowych.
Zapewne na postawę kleryków i alumnów oddziaływała podniosła atmosfera patriotyczna kieleckiego gimnazjum, którego budynek przylegał do kościoła seminaryjnego. Otóż, 23 stycznia 1863 r. na wieść o wybuchu powstania jeden z uczniów, Aleksander Głowacki (Bolesław Prus), wygłosił na lekcji łaciny wezwanie: „moi kochani teraz nie czas na Eneidę”. Następnie zebrał wszystkie egzemplarze książki („Eneida” Wergiliusza) i wrzucił je do pieca. To zapoczątkowało czynny udział młodzieży w działaniach powstańczych.
Lista seminarzystów, którzy przyłączyli się do powstania obejmuje trzynastu kleryków i alumnów: Władysław Bieliński, Antoni Brykczyński, Józef Hirtz, Jan Jankowski, Eleuteiusz Król, Józef Kwapiński, Wincenty Nowakowski, Ignacy Popiel, Stanisław Rudkiewicz, Wincenty Smoczyński, Jan Szpakiewicz, Piotr Szczepański, Jan Szymonowic. W elenchusie diecezji kielecko-krakowskiej na rok 1863 zamieszczony został wykaz duchownych kształconych w Akademii Duchownej Rzymskokatolickiej w Warszawie oraz w seminarium kieleckim. Należy przyjmować, że liczba seminarzystów w Kielcach liczyła co najmniej pięćdziesięciu dwóch. Spośród pięćdziesięciu dwóch kształconych w Kielcach aż jedenastu zaangażowało się w powstanie.
Młody ksiądz Smółka w pierwszych miesiącach powstania był wikarym we Włoszczowie, a następnie w Kurzelowie. Powierzono mu też administrowanie parafią w Kluczewsku. Został aresztowany 24 sierpnia 1864 roku za udział w powstaniu i osadzony w kieleckim więzieniu. Musiał zapłacić grzywnę i odmówiono mu objęcia probostwa w Kluczewsku. Trafił do Koziegłówek, od 1873 roku był proboszczem w Węgleszynie. Siedem lat później został proboszczem włoszczowskim. Wreszcie w 1894 roku trafił do Olkusza.
Powstanie nawet po upadku miało ogromny wpływ na patriotyczną atmosferę panującą w seminarium kieleckim. Należy również zwrócić uwagę, że w czasie powstania w seminarium kształciło się trzech alumnów znanych z późniejszej patriotycznej postawy: Michał Sławeta, Paweł Sawicki i Franciszek Gruszczyński. Księża ci w późniejszych latach jako pracownicy seminarium weszli w skład represjonowanej grupy kapłanów wywiezionych w głąb Rosji.
Gdy powstanie ostatecznie upadło, także w Kielcach rozpoczął się długi okres rosyjskiego terroru. W 1865 r. miasto otrzymało nowego naczelnika wojennego, mjr Henryka Tetznera, który dostał zalecenie jak najszybszego zatarcia wszelkich pozostałości po zrywie narodowym.
Więźniów kieleckiego więzienia wywieziono na Sybir lub skazano na odbywanie kary w innych, surowszych twierdzach. W 1865 r. podjęto decyzję o wzniesieniu w pobliżu kolegiaty cerkwi prawosławnej. W celu uzyskania placu pod budowę wyburzono zabytkową Bramę Krakowską. Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego, której otwarcie nastąpiło w 1873 roku, stanowiła symbol zniewolenia narodu polskiego, aż do okresu międzywojennego, kiedy to została rozebrana. W ramach represji zniszczono również szereg elementów architektonicznych Pałacu Biskupów krakowskich. Obcięto wieże i rozbito znajdujące się na froncie marmurowe figury posłów szwedzkich i moskiewskich, a na cmentarzu kolegiackim ustawiono pomnik z napisem: "Wdzięczni włościanie Cesarzowi Wszech-Rosji Aleksandrowi II Królowi Polskiemu za nadanie swobody ukazem z 19 lutego/2 marca 1864 roku".
Był to tragiczny epilog wydarzeń w Kielcach związanych z największym powstaniem narodowym. I miał następstwa w następnych dziesięcioleciach. Jak podkreślają teologowie i historycy nie ma świętych z Kielc – ale są błogosławieni. W diecezji kieleckiej, w gronie wyniesionych na ołtarze, oprócz błogosławionego Wincentego Kadłubka (1150-1223) i patrona jednej z włoszczowskich parafii bł. Józefa Pawłowskiego (1890-1942) jest także błogosławiony Jerzy Matulewicz, którego liturgiczne wspomnienie obchodzone jest w Kościele katolickim 27 stycznia.
Jerzy Matulewicz (lit. Jurgis Matulaitis) urodził się pod zaborem rosyjskim 13 kwietnia 1871 we wsi w Lugine w pobliżu Mariampola. Był ósmym dzieckiem litewskiego rolnika. Jesienią 1891 roku Jurgis Matulaitis wstąpił do kieleckiego seminarium. Dzięki pomocy stryja stryja, wykładowcy języka rosyjskiego i języków klasycznych we wspomnianym wcześniej kieleckim gimnazjum. Tam też zmienił litewskie brzmienie nazwiska na polskie Matulewicz. Dzięki wewnętrznej równowadze, uczynności i pracowitości był powszechnie lubiany, zaś z powodu doskonałej znajomości łaciny koledzy obdarzyli go przydomkiem „Cicero”. W seminarium poznał pochodzącego z Kielecczyzny kleryka Mariana Wiśniewskiego, który przez wiele lat wspólnej działalności duszpasterskiej był jego bliskim doradcą, pomagał w rozlicznych działaniach Matulewicza oraz napisał obszerną biografię księdza Jerzego.
W marcu 1893 władze carskie aresztowały profesorów kieleckiego seminarium, osadzając ich w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Ukaz carski zamknął seminarium kieleckie na okres 4 lat z powodu „wychowywania alumnów w duchu krańcowo nieprzychylnym w stosunku do rządu” rosyjskiego. Po zamknięciu kieleckiego seminarium przyszły arcybiskup wieleński Jerzy Matulewicz musiał kontynuować naukę w Warszawie. Stamtąd został wysłany na studia do Petersburga, gdzie w 1898 roku otrzymał święcenia kapłańskie. 3 sierpnia 1899 rozpoczął posługę wikariuszowską w parafii w Daleszycach, przerwaną z powodu kłopotów zdrowotnych. W 1902 roku ksiądz Jerzy wrócił do Kielc. W otwartym na nowo seminarium w Kielcach został wykładowcą prawa kanonicznego i łaciny. W 1904 r. jego stan zdrowia po raz kolejny się pogorszył. Matulewicz trafił do Warszawy i Chyliczek. Oprócz czasu spędzanego tam na podratowaniu zdrowia, poświęcał bardzo wiele uwagi pracy duszpasterskiej. Stał się cenionym spowiednikiem, rekolekcjonistą, kierownikiem duchowym. Pracował z nauczycielkami, członkiniami instytutów ukrytych, kapłanami, młodzieżą. Pozostawał w bliskim kontakcie z o. Honoratem Koźmińskim, kapucynem. Pomagał mu w organizowaniu ukrytego zakonnego życia pod zaborem rosyjskim. W tym czasie sytuacja zakonów w zaborze rosyjskim (także diecezji kieleckiej) była opłakana po kasatach zarządzonych przez Rosjan jako represje po powstaniu styczniowym. Głęboko przejął się losem zakonu Marianów, znajdującego się na krawędzi upadku. W tym czasie żył już, bowiem tylko jeden marianin – przełożony generalny zakonu o. Wincenty Sękowski. Ks. Matulewicz postanowił wstąpić do Marianów i poczynić próby ratowania zakonu. Po śmierci ostatniego przełożonego o. Matulewicz został generałem zgromadzenia. W 1918 r. u progu niepodległości Polski i Litwy kowieńskiej papież Benedykt XV mianował go arcybiskupem wileńskim. Błogosławiony ks. Jerzy Matulewicz przebywał w Kielcach w tym właśnie w czasie, kiedy tutejsze Seminarium Duchowne zostało poddane uciążliwemu i długotrwałemu, negatywnemu traktowaniu przez władze carskie, co niosło dla alumnów oraz profesorów wyjątkowe trudności i przeszkody, dezorganizujące życie i nauczanie. Stanowiło to przypadek szczególny, który nie miał swego odpowiednika w żadnym z ówczesnych środowisk seminaryjnych pod zaborem rosyjskim.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!