100 lat temu powołano Fundację Florentyny Malskiej - właścicielki Rogienic
O Florentynie Zielińskiej Malskiej zanim została żoną Karola Malskiego - właściciela Rogienic, wiadomo niewiele. Para pobrała się przed rokiem 1887. Karol był trzecim mężem Florentyny. Małżeństwo było bezdzietne. Na początku XX wieku, w 1901 roku w prasie ukazało się ogłoszenie, że " z powodu choroby właściciela jest do sprzedania majątek 21 włók, w którym jest wszystko". Chodziło o ziemię, łąki, zabudowania gospodarcze, inwentarz, stację kolejową oddaloną zaledwie o trzy mile szosą i pocztę we Włoszczowie.
Swoją część majątku - 351 hektarów, Karol Malski zapisał w testamencie sporządzonym 22 września 1901 roku na rzecz budowy trzeciego kościoła w Kielcach. Zmarł w Warszawie 3 stycznia 1902 roku. Spoczął na warszawskich Powązkach. Niebawem po śmierci Karola zebrał się komitet budowy kościoła, który miał stanąć na Przedmieściu Starowarszawskim. Projekt kościoła przygotował architekt gubernialny Stanisław Szpakowski. Wcześniej był autorem projektu cerkwi św. Mikołaja (obecnie kościół garnizonowy w Kielcach). Budowę kościoła św. Krzyża rozpoczęto w 1904 roku. Cztery lata później do Kielc przeprowadziła się Florentyna. Swoją połowę majątku Rogienice przekazała testamentem na złożenie i utrzymanie schroniska dla "starców z obywateli ziemskich obejej płci będących bez funduszów" z guberni kieleckiej, wyznania katolickiego lub "klasy urzędników", którzy ukończyli 60 lat.
"Jako współwłaścicielka wsi Rogienice w powiecie włoszczowskim oraz na drugiej połowie tegoż majątku spłacony przeze mnie dług Karola Malskiego z weksla rubli 4200. Otóż tę moją własność oraz jaki się okaże kapitał zapisuję i oddaję na budowę schronienia w Kielcach dla starców z obywateli ziemskich obojej płci, będących bez funduszów z guberni kieleckiej wyznania katolickiego lub klasy urzędników, lecz nie młodszych nad lat sześćdziesiąt, w połowie na budynek, druga zaś ma posłużyć na względne utrzymanie znajdujących się osób w tymże schronieniu, jednakże za wpłatą jaki Szanowny Komitet zadecyduje jednorazowo od osoby, dla polepszenia ich bytu w przyszłości. Wyszczególnione wszelkie fundusze pozostawione w gotówce lub papierach: 1) we Wzajemnym Kredycie Kieleckim złożona przeze mnie suma rubli 6500 na procent 5 ½, z czego 3000 rubli jest jako kaucja dzierżawczyni Leokadii Bieleckiej za całość budynków oraz obsiewów w Rogienicach, 2) w Kasie Gubernialnej w Kielcach rubli 4400, 3) list zastawny Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego na rubli srebrem 3000" - brzmiała treść zapisu w testamencie.
Florentyna zmarła 28 stycznia 1912 roku. Została pochowana kieleckim Cmentarzu Starym. Kielecka Rada Opieki Społecznej dla Guberni Kieleckiej przez dwa lata po śmierci ofiarodawczyni porządkowała dokumenty, prowadziła prace inwentaryzacyjne dotyczące przejęcia majątku i podarowanych kapitałów. 6 czerwca 1923 roku oficjalnie powołano Fundację Florentyny Malskiej. Władzę fundacji sprawował komitet złożony z trzech osób. W latach 1926 - 1927 przeprowadzono ostateczną parcelację części Rogienic, należących do Florentyny. Nabywcami było 76 rodzin z Rogienic, Boczkowic, Dąbia i innych okolicznych wsi.
Ostatnia wola Florentyny zaczęła nabierać tempa w 1925 roku, kiedy jej fundacja podjęła decyzję o zakupie placu pod budowę schroniska na działce należącej do Anny i Jana Gabrysiewiczów, pomiędzy ulicami Szeroką (Żeromskiego) i Zagórską ( Tarnowską). Budowa ruszyła w 1928 roku. Dwa late później dwupiętrowe schronisko było gotowe. Miało na początku 20 - 25 pokoi. W pierwszych latach przyjmowano do domu emerytów, którzy świadczyli pełną odpłatność za swoje utrzymanie. Następnie osoby opłacające większe kwoty pieniężne by mieć w tym domu „dożywocie” (tzn. dożywotnie utrzymanie). To jedyna placówka w Polsce o tak długiej historii. I choć początkowo była schroniskiem dla zubożałej szlachty i inteligencji to obecnie jest domem dla ponad setki potrzebujących.
Z Pamiętnika Koła Kielczan w 1931 r.: "W 1922 r. zawiązał się komitet budowy schroniska, zatwierdzony przez Urząd Wojewódzki. Weszli do niego: reprezentant ziemiaństwa p. Paszewski (zastępca p. Kruszewski) i przedstawiciel urzędników p. Górski (zast. p. Jurjew). Prezesem został wybrany dr. Wincenty Zasucha (zast. rejent W. Janiszowski). Zapis przeznaczył na budowę 300 morgów ziemi wartości około 150.000 zł. Powiększyły tę sumę procenty, czynsze dzierżawne i dalsze ofiary: p. Wiktorja Jeziorowska zapisała Fundacji 27.000 zł.; 4,000 dał Zw. Ziemian; 3.000 na umeblowanie Urząd Wojewódzki. Testament głosił, iż zapis uczyniono na budowę i utrzymanie Fundacji, należało więc obmyśleć środki stałego dochodu. Komitet odrzucił pomysł zostawienia części funduszów w banku, postanowiono natomiast umieścić kapitał w budynku. Według planów inż. Borowieckiego postawiono dwupiętrowy dom, którego zachodnia część (22 pokoje) stanowi właściwe schronisko, a część wschodnia (23 pokoje) jest jednostką dochodową. Ustrój wewnętrzny tak zw. „Ogniska” jest pensjonatowy; pensjonat prowadzi wykwalifikowana gospodyni. W chwili obecnej wszystkie pokoje dochodowe są wynajęte (mniej więcej 50zł za pokój). W części filantropijnej mieszka 6 osób (w tym 1 mężczyzna), zakwalifikowanych przez Komitet, które mają tu dożywotnie mieszkanie i życie. Ci z pensjonariuszy, którzy mogą, wpłacają Zarządowi drobne sumy ze swych emerytur lub zapomóg. Ogólny koszt budynku wyniósł 330.000 zł. Stawiano go, mając na względzie trzy warunki: spokój pensjonariuszy (system korytarzowy, wspólna jadalnia i hall), dostatek wody (łazienki, umywalnia, pralnia) oraz obfitość słońca i powietrza. Stoi więc dom na krańcu miasta, frontem na południe, otoczony przeszło półmorgowym terenem podwórza i ogródka. Na dachu taras o powierzchni 120 m2 (pierwszy w Kielcach!) z widokiem na Wietrznię, Telegraf i Biesak. Nie dochodzi tu wapienny kurz szosy; koszykowe fotele i leżaki pozwalają na najzdrowszą kąpiel słoneczno – powietrzną".
Placówka przetrwała ciężkie czasy wojny i zakusów ze strony władz komunistycznych, wspomagając się własnym zapleczem gospodarczym (m.in. sadem, ogrodem) i kwestą, mając także szczęście do personelu i ludzi dobrej woli. Od 1942 r. opiekę nad pensjonariuszami sprawowały Siostry Sercanki, w 1950 r. placówka została przekształcona w Państwowy Zakład Specjalny dla Dorosłych. Obecnie w budynku funkcjonuje Dom Pomocy Społecznej. Od 1991 DPS przy ul. Tarnowskiej ma imię Florentyny Malskiej.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!