1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Chorąży Stefan Gajdzik z Konieczna
Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Upamiętnia on wydarzenie sprzed 72 lat - 1 marca 1951 r. w więzieniu na warszawskim Mokotowie, po pokazowym procesie, zostali zabici strzałami w tył głowy przywódcy IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Ich ciała komuniści zakopali w nieznanym miejscu.
- Żołnierze Wyklęci to przede wszystkim ludzie kontynuujący walkę o niepodległość Polski, którzy zaczynali ją toczyć bardzo często na początku II wojny światowej. Stwierdzenia, że mówimy o drugiej konspiracji albo konspiracji powojennej, są określeniami ahistorycznymi i nienaukowymi. Konspiracja, którą określamy mianem Żołnierzy Wyklętych, to konspiracja niepodległościowa o obliczu antykomunistycznym, która wcale nie zaczęła się po zakończeniu II wojny, tylko w sposób płynny zmieniła swoje oblicze z oblicza antyniemieckiego właśnie na antykomunistyczne. W mojej opinii stało się to w połowie 1943 r., po zerwaniu stosunków dyplomatycznych przez sowiecką Rosję z rządem polskim na uchodźstwie. Jeżeli mamy w przestrzeni publicznej próby przeciwstawiania etosu żołnierzy Armii Krajowej etosowi Żołnierzy Wyklętych, to jest to również całkowicie nienaukowe stwierdzenie, bo mówimy tak naprawdę o jednym i tym samym środowisku – powiedział w rozmowie z PAP dr Tomasz Łabuszewski, szef Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie.
Sformułowanie "żołnierze wyklęci" powstało w 1993 r., kiedy po raz pierwszy użyto go w tytule wystawy "Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.", zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim. Jego autorem był Leszek Żebrowski. Stanowi ono bezpośrednie odwołanie do listu otrzymanego przez wdowę po jednym z żołnierzy podziemia, w którym, zawiadamiając o wykonaniu wyroku śmierci na jej mężu, dowódca jednostki wojskowej pisze o nim: "Wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszy mu i poza grób. Każdy, kto czuje w sobie polską krew, przeklina go – niech więc wyrzeknie się go własna jego żona i dziecko". Wyrażenie "żołnierze wyklęci" upowszechnił Jerzy Ślaski (1926–2002), publikując w 1996 r. książkę pod takim właśnie tytułem.
Idąc za interpretacją dr Tomasz Łabuszewskiego sięgnijmy do naszej lokalnej historii. W dniu 26 sierpnia 1943 roku Niemcy dokonali pacyfikacji w Koniecznie. W jej wyniku zostali aresztowani i rozstrzelani członkowie Armii Krajowej z tej wsi. Do tego wydarzenia będziemy jeszcze wracać z okazji rocznicy. Ocaleli dwaj akowcy. Jednym był Stefan Gajdzik ps. "Wichura". Nowe fakty o dalszych losach tego partyzanta odnajdujemy w najnowszej publikacji Pawła Ameryka "Opowieść o wojennej Włoszczowie". Stąd dowiadujemy się, że po przejściu frontu w styczniu 1945 roku Stefan Gajdzik nie wrócił do Konieczna. Wyjechał na Śląsk i podjął pracę na kolei w Gliwicach, a potem w Rybniku. "Komuniści z Konieczna pracujący w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa we Włoszczowie różnymi sposobami starają się sprowadzić Gajdzika do Konieczna, obiecując, że nic mu nie grodzi" - pisze Paweł Ameryk. Bezpieka próbowała też metody wezwań, ale wezwany nie zgłosił się. 13 października 1945 roku Stefan Gajdzik przebywał u swojej narzeczonej. Wtedy przyszło po niego czterech mężczyzn pochodzących z Konieczna i okolicy. Związali go postronkiem i uprowadzili. Ich nazwiska były znane. Po kilka tygodniach ciało Gajdzika zostało znalezione obok drogi z Konieczna do Nieznanowic. Oględziny wykazały, że Gajdzik był przed śmiercią torturowany i straszliwie okaleczony. W miał głowie pięć otworów po kulach, połamane ręce i nogi.
Dlaczego zginął? Paweł Ameryk wskazuje, że partyzant znał prawdę o pacyfikacji Konieczna. "(...) A także, że była to zemsta za zabicie w dniu 7 września 1943 roku komunistów z Konieczna". Historycy mówią otwartym tekstem - z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że to członkowie miejscowej organizacji PPR przekazali żandarmerii niemieckiej listę członków AK.
Z dokumentów Armii Krajowej wiemy, że Stefan Gajdzik urodził się 17 kwietnia 1920r. w Koniecznie. Ojciec Konstanty odszedł od rodziny, gdy Stefan miał 2 lata. Matka Magdalena (dyplomowana położna) wychowywała syna i rodzeństwo samotnie. Ukończył sześć klas szkoły podstawowej w Koniecznie, a klasę siódmą we Włoszczowie. Potem uczył się w Szkole Handlowej w Zawierciu. Po maturze ukończył kurs szoferski w Częstochowie. Ochotniczo wstąpił do wojska i w czasie wojny obronnej 1939r. walczył do końca kampanii wrześniowej dostając się do niewoli (w listopadzie ucieka z obozu i powraca do domu). Jak podają źródła na początku 1940r. wstępuje do ZWZ i składa przysięgę przed komendantem Placówki Włoszczowa Gmina. Dowódcą jego drużyny w Koniecznie był Franciszek Urbański. Zimą 1941/42 kończy konspiracyjną podchorążówkę i awansowany do stopnia kaprala podchorążego. Po aresztowaniu w nocy z 3 na 4 czerwca 1942r. Franciszka Urbańskiego obejmuje dowództwo drużyny ZWZ w Koniecznie. 26 sierpnia 1943r. żandarmi przeprowadzają w Koniecznie aresztowania, kierując się prawdopodobnie listą dostarczoną przez działaczy Polskiej Partii Robotniczej i jej zbrojnej organizacji Gwardii Ludowej. Niemcy mieli na licie 7 nazwisk, a byli to członkowie AK: Stanisław Piątek i jego brat Józef, Stefan Gajdzik, Antoni, Józef i Stanisław Łowiccy, Stanisław Suliga. Nie wszystkich zastano w domach, zabierano więc innych. Gajdzikowi i drugiemu akowcowi Piątkowi szczęśliwie udaje się przetrwać we wcześniej urządzonych skrytkach. Ostatecznie Niemcy zamordowali 14 osób. Od 4 września 1943r. Gajdzik jest żołnierzem oddziału partyzanckiego Mieczysława Tarchalskiego „Marcina” z przydziałem do 1 kompanii. W oddziale walczy do grudnia 1943 r., kiedy następuje demobilizacja. Podczas służby awansowany na stopień chorążego. Nie wiadomo, gdzie służył wiosną 1944r. i podczas akcji Zemsta i Burza – nie ma go na liście żołnierzy miejscowych oddziałów.
Po pochówku Stefana Gajdzika ktoś zerwał tabliczkę z jego grobu, a matka była szykanowana - nie dopuszczano jej do głosowania, nie dostawała przydziału na węgiel.
Trzeba to przyznać, że w polskiej edukacji ten okres nadal jest najtrudniejszy, choć przez to wciąż atrakcyjny i jeszcze odkrywany. Wymusza na nas "ściganie się" z historycznymi ustaleniami. To wszytko oczywiście nie było - i nadal nie jest - takie łatwe. Podziemie niepodległościowe i zbrodnie komunistycznego aparatu bezpieczeństwa wymagają nadal rozpoznania tego okresu historycznego, który przecież bardzo mocno wpływa na współczesność.
Dzisiaj o godz. 17 w kościele Wniebowzięcia NMP we Włoszczowie odbędzie się Msza Święta, a po wspólnej modlitwie zostaną złożone kwiaty pod pomnikiem dowódców Państwa Podziemnego - generałów. Stefana Roweckiego ps. „Grot” i gen. Leopolda Okulickiego ps. „Niedźwiadek”, tablicą przed siedzibą Starostwa Powiatowego upamiętniającą mieszkańców ziemi włoszczowskiej poległych w walkach o niepodległość oraz pomordowanych i więzionych w okresie sowieckiej okupacji i komunistycznego zniewolenia w latach 1945-1956.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!