PRZEZ ŻYCIE Z IGŁĄ I MUZYKĄ - 70 LAT PRACY W ZAWODZIE KRAWCA
Są takie historie, które warto opowiadać. Historie ludzi, którzy swoją pracą, talentem, pasją i przywiązaniem do tradycji przez dziesięciolecia tworzą lokalną wspólnotę. Jedną z takich osób jest pan Wacław Dudkiewicz –włoszczowski krawiec z niezwykłym dorobkiem, który od 70 lat pozostaje wierny swojemu zawodowi.
Pan Wacław urodził się w Dąbiu, w gminie Włoszczowa, 1 marca 1940 roku. Choć – jak sam z uśmiechem opowiada – tak naprawdę przyszedł na świat 29 lutego, jednak z powodu problemów z rejestracją został zapisany jako urodzony 1 marca.
Ukończył szkołę podstawową w Dąbiu. Z krawiectwem zetknął się już w rodzinnym domu – szyciem zajmowała się jego mama. Nie bez znaczenia były również czasy, w których dorastał. Powojenna rzeczywistość, powszechna bieda i ograniczony dostęp do odzieży sprawiały, że umiejętność uszycia czy przerobienia ubrania była niezwykle cenna. Materiały kupowało się na przydział, na kartki, trzeba było umieć sobie radzić.
Początkowo jednak życie zawodowe pana Wacława miało potoczyć się zupełnie inaczej. Po ukończeniu szkoły rozpoczął naukę w warszawskim Technikum „Kasprzaka”, gdzie poznawał tajniki elektroniki i przyrządów pomiarowych. Dziś wspomina to z charakterystycznym dla siebie humorem, mówiąc, że poszedł wtedy do „niewłaściwej szkoły”.
Szybko zrozumiał jednak, że jego miejsce jest gdzie indziej – przy stole krawieckim, z igłą w dłoni.
3 października 1956 roku rozpoczął naukę zawodu krawca. Zdobywał kolejne kwalifikacje, w tym uprawnienia czeladnicze i mistrzowskie. Egzaminy zdawał w Kielcach. Pierwsze zawodowe kroki stawiał u swojego Mistrza Zawodu – Stefana Dziedzica we Włoszczowie. Przepracował tam dziesięć lat. Później, już po ślubie, rozpoczął własną działalność.
Były to czasy, w których dobry krawiec był prawdziwym skarbem. Materiałów brakowało, a potrzeby były ogromne. Pan Wacław szył wszystko – spodnie, kurtki, garnitury i inne części garderoby. Klienci przychodzili z konkretnymi oczekiwaniami, a on musiał sprostać każdemu wyzwaniu.
– Jak się szyło, to się dawało serce – wspomina dziś.
I trudno o lepsze podsumowanie jego zawodowej drogi.
Z uśmiechem opowiada również, że dawniej „wszyscy chcieli być pierwsi u Mistrza”. Dziś świat krawiectwa wygląda zupełnie inaczej. Garnitury szyte na miarę nie są już codziennością. Do pana Wacława klienci najczęściej przychodzą z poprawkami. On jednak nadal wykonuje swoją pracę z taką samą starannością jak przed laty – dokładnie, cierpliwie i zgodnie ze sztuką, której nauczył się od swojego Mistrza.
Choć minęło już siedem dekad, pan Wacław wciąż pracuje sześć dni w tygodniu. Nie narzeka na zmęczenie, cieszy się doskonałym zdrowiem i świetnym wzrokiem. Igłę potrafi nawlec bez okularów.
Krawiectwo jest jego zawodem, ale przede wszystkim pasją. Drugą wielką pasją pana Wacława jest muzyka.
Zaledwie dwa tygodnie po rozpoczęciu nauki krawiectwa, rozpoczął naukę gry na klarnecie. Później sięgnął również po saksofon. Swoje muzyczne umiejętności rozwijał pod okiem kapelmistrza z Bukówki.
Po całym tygodniu pracy znajdował jeszcze siłę i czas, by grać na weselach, zabawach i innych uroczystościach. Muzyka towarzyszyła mu przez kolejne dziesięciolecia. I towarzyszy do dziś.
Pan Wacław nadal gra w Kapeli Powiatowej – można go spotkać między innymi podczas dożynek i innych lokalnych wydarzeń. Muzyka jest zresztą rodzinną tradycją. Grał również jego tata oraz dwaj bracia.
Przez wszystkie lata swojej pracy pan Wacław nie tylko szył. Przekazywał wiedzę. Uczył kolejne osoby tego trudnego i wymagającego fachu. Wśród jego uczniów znalazła się również jego córka Małgosia. Dziś z pewnym smutkiem przyznaje, że coraz mniej młodych ludzi jest zainteresowanych nauką zawodu krawca. Martwi się o przyszłość rzemiosła, które przez całe jego życie było czymś więcej niż sposobem na zarabianie pieniędzy.
Było sztuką, rzemiosłem, powodem do dumy. A przede wszystkim było pracą wykonywaną z sercem.
Pan Wacław podkreśla, że w życiu warto robić to, co się kocha i do czego ma się predyspozycje – jak mówi z uśmiechem, „dobre geny”. Jego życie jest najlepszym dowodem na to, że pasja, pracowitość i konsekwencja potrafią stać się fundamentem pięknej, spełnionej historii.
Takich ludzi trzeba doceniać!!!
Dziś pan Wacław Dudkiewicz odwiedził Urząd Gminy we Włoszczowie, gdzie spotkał się z Burmistrzem Włoszczowy Grzegorzem Dziubkiem oraz Przewodniczącym Rady Miejskiej we Włoszczowie Grzegorzem Dudkiewiczem, który z dumą podkreśla, że pan Wacław jest jego kuzynem.
Spotkanie miało wyjątkowo ciepły i osobisty charakter. Nie zabrakło wspomnień, anegdot i uśmiechów. Burmistrz Grzegorz Dziubek wspominał między innymi, że pan Wacław grał na jego poprawinach, a jego tacie uszył garnitur ślubny.
Takie spotkania przypominają nam, że samorząd to nie tylko inwestycje, drogi, budynki i liczby. To przede wszystkim ludzie. To mieszkańcy, którzy przez lata swoją pracą, talentem i zaangażowaniem tworzą historię naszej małej ojczyzny.
Pan Wacław Dudkiewicz jest właśnie jednym z takich ludzi.
Przez 70 lat pracy zawodowej zapisał piękną kartę lokalnego rzemiosła. Przez dziesięciolecia szył ubrania dla mieszkańców Włoszczowy i okolic, uczył kolejnych adeptów zawodu, a po godzinach – zamiast odpoczywać – brał instrument i jechał grać, niosąc muzykę na wesela, zabawy i lokalne uroczystości.
Igła i muzyka – dwie pasje, które towarzyszą mu przez całe życie.
Dziś Gmina Włoszczowa z ogromnym szacunkiem patrzy na takich mieszkańców – pracowitych, wytrwałych, pełnych pasji i przywiązanych do swojego fachu oraz swojej małej ojczyzny. Ich historie są częścią naszego wspólnego dziedzictwa i przypominają młodszym pokoleniom, jak wiele można osiągnąć dzięki pracy, cierpliwości i miłości do tego, co się robi.
Panie Wacławie, dziękujemy za te 70 lat wierności krawieckiemu fachowi, za przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom, za muzykę, którą od lat wzbogaca Pan życie naszej lokalnej społeczności, i przede wszystkim za piękny przykład tego, że warto robić w życiu to, co naprawdę się kocha.
Życzymy dużo zdrowia, niegasnącej energii, kolejnych lat przy krawieckim stole i jeszcze wielu muzycznych spotkań. Niech igła jeszcze długo pozostaje w Pańskiej dłoni, a muzyka – w Pańskim sercu!!!

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!