Gmina rozpoczyna prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Przewodniczący Rady Miejskiej apeluje do mieszkańców o usunięcie banerów, a radny do Farmutilu o zaniechanie inwestycji
Burmistrz Włoszczowy 9 listopada uchylił swoją decyzję 23 marca. Nie wyda warunków zabudowy dla zakładu "wysokogatunkowych protein", w ramach której miał powstać zakład utylizacji odpadów zwierzęcych.
Jak wielokrotnie informowaliśmy, burmistrz Grzegorz Dziubek w marcu tego roku wydał warunki zabudowy firmie Farmutil dla zakładu produkcji wysokogatunkowych protein. Jednak z uwagi na protesty mieszkańców i brak szczegółowych informacji na temat specyfiki prowadzonej działalności, 5 września wznowił postępowanie administracyjne w tej sprawie. To oznaczało, że wniosek o wydanie warunków zabudowy był rozpatrywany od nowa.
Na ruch włodarza gminy czekało też Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Na początku października, na wniosek mieszkańców, instytucja wszczęła postępowanie o stwierdzenie nieważności decyzji wydanej przez burmistrza Włoszczowy dotyczącej lokalizacji zakładu. – Oczywiście zaczekalibyśmy na potencjalne zaskarżenie decyzji burmistrza przez inwestora. Jeśli jednak uchylenie decyzji przebiegłoby bez odwołania, to z naszej strony procedura również zostałaby zakończona. W innym wypadku, wniosek o stwierdzenie nieważności zgody na budowę zakładu nadal byłby procedowany przez SKO – wyjaśniał prezes Tomasz Nowak. W SKO wciąż trwa procedowanie wniosku, bo inwestor ma 14 dni na odwołanie się od decyzji burmistrza. Co zrobi? Wszyscy czekają w napięciu. Można powiedzieć odliczają godziny. Maila do firmy Farmutil wysłały media, pytając o dalsze kroki w tej sprawie.
Dziś z sali obrad do Farmutilu apelował radny Roman Sybis. - Żeby nie odwoływał się od decyzji burmistrza - tłumaczył. Wskazywał na odruchy człowieczeństwa i wartości humanitarne. - I zamknął sprawę. Zachował się godnie, a godnie to znaczy wycofał się z inwestycji - radził. - Szanowny inwestorze, my tutaj żyjemy, my tutaj mieszkamy i nie życzymy sobie takiego zakładu - stwierdził.
Przewodniczący Rady Miejskiej Grzegorz Dudkiewicz nawiązał do ryzyka powstania inwestycji. - Nie będzie jej, jeśli za chwilę podejmiemy uchwałę o przystąpieniu gminy do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i wprowadzimy ograniczenia związane z lokalizacją przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko - powiedział Grzegorz Dudkiewicz. - Dziękuję wszystkim mieszkańcom Włoszczowy zaangażowanym w ten temat - dodał. Jednocześnie zaapelował o usunięcie banerów, wywieszonych przez mieszkańców na czas protestu ponieważ szpecą miasto.
Rada Miejska jednogłośnie opowiedziała się za powstaniem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego terenu, na którym miał powstać zakład. W takim stanie prawnym nawet jeśli inwestor złożyłby wniosek o zabudowę, to przez 18 miesięcy, czyli do czasu uchwalenia dokumentu, postępowanie zostałoby zawieszone.
Tymczasem mieszkańcy domagają już nie tylko usunięcia z działki Farmutilu, ale także istniejącego przy ul. Przedborskiej od lat 70-tych XX wieku punktu zbiórki padliny. - Dlatego banery pozostaną. Nie chcemy takiego sąsiedztwa - odpowiedziała na apel przewodniczącego RM jedna z protestujących mieszkanek. Zapowiedziała, że na prośbę urzędników banery znikną tam, gdzie zagrażają bezpieczeństwu w ruchu drogowym.
W punkcie zbiórki gmina prowadzi kontrolę.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa

Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!