Opłata środowiskowa. Na co idą pieniądze?
W Polsce w przypadku obiektów czy zakładów negatywnie wpływających na środowisko pobiera się tzw. opłaty środowiskowe (oficjalnie nazywa się je opłatami za korzystanie z środowiska). To dotyczy m.in. składowisk odpadów, hałd i zakładów zanieczyszczających powietrze. Ale takie opłaty nakłada się też np. za wycinkę drzew. Obowiązuje przepis, według którego jeśli w danej gminie wpływy z opłat środowiskowych przekraczają 10-krotność średniej krajowej w przeliczeniu na 1 mieszkańca (średnich dochodów z tego tytułu dla wszystkich gmin - na jednego mieszkańca), to tę nadwyżkę muszą oddać wojewódzkim funduszom ochrony środowiska i gospodarki wodnej (WFOŚiGW). Wcześniej oddawały ją dopiero po przekroczeniu 15-krotności średniej krajowej. Związek Powiatów Polskich po raz kolejny w ubiegłym roku postulował, aby nadwyżki z pobieranych przez gminy i powiaty kar oraz opłat za korzystanie ze środowiska, pozostawały w budżetach jednostek samorządu terytorialnego, a nie były przekazywane do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. Zwłaszcza, że odsetek gmin i powiatów, które te nadwyżki przekazują, jest znikomy.
Opłata środowiskowa pobierana jest od wszystkich firm, których działalność wpływa na środowisko i klimat. Opłaty środowiskowe to rodzaj opłat publicznych, które służą do internalizacji kosztów środowiskowych. Jeśli w ciągu kilku lat wzrosła ona kilkakrotnie, to trzeba zadać pytanie, na co te pieniądze są przeznaczane? Ile z opłaty wraca do budżetu gminy?
Przez ostanie kilka dni w internetowej chmurze krążył temat uchwały włoszczowskiej Rady Miejskiej, zgodnie z którą zmienił się system naliczania stawki za odbiór odpadów komunalnych - od stycznia 2024 r.
Spółka PGKiM tłumaczy decyzję wzrostem wysokości opłaty środowiskowej. Jak danina wpływa na funkcjonowanie składowisk? Średnio aż o 60 proc. w 2019 roku wzrosły ceny za przyjmowanie śmieci w Promniku (w gminie Strawczyn). Trafiają tam odpady z Kielc i 17 ościennych gmin. Firma przywożąca do Promnika w 2018 roku tonę zmieszanych odpadów komunalnych (z czarnych pojemników i worków) płaciła 248 zł. Od 2020 roku, kiedy wszedł nowy cennik to 395 zł. Za szkło (zielone pojemniki) oraz papier i tekturę (niebieskie) opłata wzrosła z 50 do 79 zł. Za metale i tworzywa sztuczne (żółte) – ze 100 do 159 zł. Podwyżki objęły nie tylko zostawiane w Promniku odpady komunalne, ale też budowlane, przemysłowe itd. To kilkadziesiąt różnych rodzajów śmieci. Np. za przywiezienie tony gruzu zakład liczył już nie 16, ale 77 zł. Opłata za odbiór śmieci w gminie Strawczyn do końca ubiegłego roku wynosiła 20,50 zł miesięcznie od każdego mieszkańca i 17,50 zł miesięcznie, jeżeli bioodpady są kompostowane w kompostowniku przydomowym. W gminie Włoszczowa były to kwoty 17 i 16 zł kompostownikiem.
Zobaczmy raz jeszcze tabelę (już publikowaną), jakie opłaty włoszczowska spółka komunalna poniosła w latach 2018 - 2023.
Tyle spółka PGKiM zapłaciła. Nie korzysta z żadnych pieniędzy publicznych. Do spółki nie dopłaca gmina. PGKiM płaci podatki od nieruchomości, porównywalne z innymi tej wielkości firmami w gminie i wcale niemało. Średnio zatrudnia 50 osób.
Na finansowanie działań w zakresie ochrony środowiska i gospodarki wodnej (w ramach podziału opłaty środowiskowej) np. w ubiegłym roku gmina (bo na jej terenie działa przedsiębiorstwo) otrzymała 1 314 201 zł. Samorząd z wydatkowania tych pieniędzy składa sprawozdanie i przesyła je do Urzędu Marszałkowskiego, Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, resortów - środowiska, finansów oraz GUS. Na koniec roku sprawozdawczego zostało ponad 426 tys. zł, te środki nie wygasają, nie trzeba ich zwracać, przechodzą na tegoroczne wydatki w zakresie ochrony środowiska i gospodarki wodnej, podbijają słupki przekazanych gminie pieniędzy.
Czy galopująca od 2018 roku opłata środowiskowa ma wpływ na ceny wywozu śmieci? Warto też pamiętać, że w 2019 roku zniesiono regionalizację, tzw. Regionalną Instalację Przetwarzania Odpadów Komunalnych (zaczęły funkcjonować od 1 lipca 2013 r.). Śmieci można zwozić z całego świata, a przede zjeżdżają z dawnego RIPOK, bo gminy nie mają składowisk. Zgodnie z zapowiedziami ówczesnego ministra środowiska, zmiana ta w połączeniu z likwidacją regionalizacji oraz uwolnieniem Polski od "monopoli odpadowych" miała przełożyć się na obniżenie kosztów i cen, zwiększyć poziomy odzysku i recyklingu oraz generalnie poprawić i uzdrowić gospodarkę odpadami" od ich wytwarzania, poprzez zbieranie i przetwarzanie, aż do finalnego recyklingu. Monopole odpadowe nie zniknęły, zmieniły się tylko garnitury. Jaka jest rzeczywistość? Zobaczmy to na przykładzie Starachowic.
Dziś właściciele składowisk zgodnie potwierdzają drastyczne wzrosty ponoszonych kosztów, z jednoczesnym ograniczeniem możliwości zbywania produktów, co automatycznie wiąże się ze spadkiem przychodów. Wciąż czekają na obiecaną możliwość racjonalnego zbywania surowców wtórnych przy racjonalnych poziomach cen. Koszty zagospodarowania frakcji kalorycznych i opon osiągają już granice absurdu, dochodząc do podniebnych poziomów. Nikt nie wie co zrobić ze styropianem. Jeśli do tego doliczyć koszty pracy, paliw i energii, to można powiedzieć o nabiciu w plastikową butelkę.
W Szwecji składuje się tylko 3 proc. odpadów, a resztę śmieci się przetwarza. Z odzyskanego szkła mogą powstawać na przykład kafelki, z plastiku - kurtki polarowe, a z papieru - klosze i doniczki. Biznes przetwarzania śmieci przynosi niezłe zyski. Czy w Polsce ma szansę się rozwinąć?
W Działoszycach PSZOK działa. Gmina nie chce się na tym zatrzymywać. W planach władz jest utworzenie w tym miejscu sortowni i zarabianie na odpadach. - Będziemy selekcjonować odpowiednie odpady do odpowiednich frakcji. Na tym można zarabiać. Sprzedawać to jako materiał do paliwa alternatywnego. Myślę, że to też mieszkańcy będą doceniać - zapowiada Stanisław Porada, burmistrz Działoszyc.
Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych powstaje w Piekoszowie. Podobnie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Będzie kosztować 23 mln złotych. PSZOK gminny powinien być gotowy już na wiosnę tego roku. Powstanie budynek administracyjno-biurowy z salą edukacyjno-szkoleniową dla dzieci i młodzieży, budynek garażowo gospodarczy, gdzie zlokalizowany zostanie punkt napraw i ponownego wykorzystania sprzętu oddawanego do PSZOK-u,. Na placu będą zadaszone boksy do magazynowania różnych odpadów, altana edukacyjna, rampa rozładunkowa, wagi samochodowe, parking. Dodatkowo, w tym miejscu będzie się znajdowała baza dla sprzętu zakupionego na potrzeby Zakładu Usług Miejskich. Będą to na przykład koparko-ładowarka, kosiarki, zamiatarki chodnikowe z możliwością pracy całorocznej, ładowarka teleskopowa, samochody dostawcze, w tym także elektryczne, prasa balująca, wózki paletowe czy wagi platformowe. To jest wychodzenie naprzeciw mieszkańcom.
Potencjał uwalnia Włoszczowa. W Zakładzie Przetwarzania Odpadów Komunalnych Kępny Ług powstała hala rozładunku i przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych o powierzchni 2 tysięcy metrów kwadratowych. Wartość całej inwestycji to prawie 11 milionów złotych, z czego 6,8 miliona złotych stanowi dotacja z Unii Europejskiej. Inwestycja jest milowym krokiem hermetyzacji procesu zagospodarowania odpadów. Odpady w hermetycznych halach - to ma być koniec problemu odorów. Zobacz wideo https://www.youtube.com/watch?v=c3UZSbyQBk0 Deratyzacja wysypiska odbywa się co miesiąc. Wykonuje ją firma z Końskich.
Iwona Boratyn, rzecznik prasowy UG Włoszczowa

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!