Spotkanie z autorami książki „Włoszczowskie rozmaitości, czyli silva rerum”

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
11 czerwca 2019

Jak wyglądała włoszczowska synagoga? Kto odwiedził Włoszczowę w początkach XIX wieku? Kiedy kopia obrazu  Matki Bożej Włoszczowskiej zawędrowała do Dąbrowy Górniczej, a może nawet i Częstochowy? Na te i inne pytania czytelnikom odpowiadali wczoraj Cezary Nowak i Michał Staniaszek -  autorzy  "Włoszczowskich rozmaitości, czyli silva rerum".

W Izbie Regionalnej Ziemi Włoszczowskiej kilkadziesiąt osób z zaciekawieniem słuchało opowieści autorów trzeciej już książki, poświęconej przeszłości miasta.Dyrektor Biblioteki Publicznej we Włoszczowie Anna Adamczyk, która podejmowała gości, przytoczyła fragment recenzji, jaką opatrzył publikację dr hab. Andrzej Światłowski z  Uniwersytetu Jagiellońskiego:

„Lektura „Włoszczowskich rozmaitości" naprawdę wciąga. Bardzo szybko z recenzenta stałem się po prostu zaciekawionym czytelnikiem. Czyta się to lekko, czasami z uśmiechem, czasami z zadumą. Można się dużo dowiedzieć o sprawach poważnych i niepoważnych, znaczących dla historii miasta i regionu albo z pozoru błahych, choć wyciągających z mroku niepamięci zdarzenia oraz ludzi, dla których Włoszczowa i jej okolice były kiedyś małą ojczyzną. Podobno cenna to rzecz - przekazać coś istotnego, ale nie zanudzić!”

I nie nudzili się uczestnicy autorskiego spotkania, słuchając na przykład, że włoszczowska synagoga, której już w mieście nie ma, powstała o 100 lat wcześniej, niż jest datowana (ok. 1822 r.). W inwentarzu  włoszczowskiej parafii rzymsko-katolickiej z 1760 r. znajduje się zapis pozwalający przesunąć funkcjonowanie bożnicy, co najmniej do połowy XVIII w.  Synagogi nie oszczędzały żywioły. Płonęła trzy razy. Pierwszy raz w 1834r. - jak podkreślił M. Staniaszek - spłonął wówczas budynek drewniany. Do kolejnego pożaru doszło w 1904 r. Trzeci i ostatni, z którego synagoga już się nie podniosła,  ogarnął ten dom modlitwy w 1955r.

Miasto na wojennych frontach odwiedzały nawet koronowane głowy. Cezary Nowak opowiadał o wizycie we Włoszczowie w dniu 6 lutego 1915 r. cesarza Wilhelma II Hohenzollerna, który wizytował żołnierzy Landwehry, walczących w okopach koło Gruszczyna. W skromne włoszczowskie progi zawitał także w 1915r. austriacki arcyksiążę Maksymilian Eugeniusz Habsburg (nie byle kto, bo, brat ostatniego władcy Cesarsko- Królewskich Austro-Węgier), uwieczniony na fotografii, gdy wyjeżdżał z włoszczowskiego Rynku. Prawdopodobnie jechał na dworzec kolejowy albo do pałacu w Nieznanowicach, gdzie w czasie  I wojny mieściła się kwatera dowództwa wojsk austro-węgierskich.

Cezary Nowak i Michał Staniaszek  przedstawili,  w sposób niesztampowy i atrakcyjny, tylko wybrane fragmenty książki. Więcej można dowiedzieć się sięgając po tę ważną dla dziejów miasta publikację, do czego gorąco zachęcamy.

Po spotkaniu był czas na rozmowy z autorami, zakup książki i pamiątkowy autograf.

 

Galeria

  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie
  • Powiększ zdjęcie